jak walczyć z depresją

Depresja – objawy i ich charakterystyka

DEPRESJA – RODZAJE

Poniżej prezentowane są odmiany depresji, dalej na stronie znajdują się najczęstsze objawy depresji.

depresja-brak optymizmuDepresja endogenna (choroba afektywna jednobiegunowa)

Depresja endogenna nazywana jest też depresją kliniczną, depresją ciężką nie ma konkretnej zewnętrznej przyczyny. U wielu osób, u których się pojawiła, nie zaobserwowano wcześniej konkretnego wydarzenia życiowego, które mogłoby wpłynąć na pojawienie się tego typu depresji.
Ten typ depresji wywoływany jest przez zaburzenia w funkcjonowaniu mózgu. Można podjąć skuteczne leczenie, ale tu nieodzowna jest pomoc fachowca.

Dystymia – depresja nerwicowa

Jest to przewlekłe obniżenie nastroju, które trwa kilka lat. Przebieg jest tutaj łagodniejszy od depresji endogennej. Ciągły smutek, poczucie beznadziejności, obniżony nastrój to niektóre z typowych objawów. Ten typ depresji może być skutecznie leczony przez połączenie wizyt u psychoterapeuty z leczeniem farmakologicznym.

Depresja reaktywna

Jak nazwa wskazuje, jest to forma depresji, która bierze się w reakcji na jakieś wydarzenia życiowe. Najczęściej będzie to utrata bliskiej osoby czy zakończenie związku. Przeważnie trwa ona dość krótko, choć jej przebieg może być gwałtowny.

Depresja poporodowa

Statystycznie dotyka ona jedną na sześć kobiet po porodzie. Jest to naturalne zjawisko i potrzebne jest w tym wypadku przede wszystkim wsparcie bliskich osób. Po kilku-kilkunastu tygodniach sytuacja powinna wrócić do normy.

Depresja sezonowa

Choroba afektywna sezonowa pojawia się późną jesienią i zimą, najprawdopodobniej jej przyczyną jest m.in. niedobór promieni słonecznych. Ma formę epizodów depresyjnych, które nie utrzymują się cały czas, ale właśnie tylko podczas wspomnianych pór roku.

Depresja dwubiegunowa (choroba afektywna dwubiegunowa)

Choroba afektywna dwubiegunowa CHAD zwana także zaburzeniami maniakalno-depresyjnymi, psychozą maniakalno-depresyjną  to zmieniające się na przemian stany manii, depresji i zdrowia. Jest to bardzo ciężka odmiana depresji i leczenie jest bardzo złożone. Ten rodzaj depresji wpływa bardzo destrukcyjnie na życie zawodowe i prywatne chorego.

 

DEPRESJA – OBJAWY

depresja-2Depresji może towarzyszyć bardzo wiele różnych objawów. Dwoje ludzi może cierpieć na depresję o podobnym nasileniu, przy czym objawy u nich mogą być zupełnie różne. Najczęściej występującymi są:

 

Obniżenie nastroju lub po prostu smutek.
Radości i smutki są wpisane w ludzkie życie. Utrzymujący się przez dłuższy czas obniżony nastrój (szczególnie nie spowodowany czymś konkretnym) nie jest naturalnym stanem.

 

Pesymizm.
Nie każdy jest urodzonym optymistą. Jeśli jednak ktoś patrzy na życie jeszcze bardziej pesymistycznie niż wcześniej, to świadczyć to może o pogłębiających się zmianach.

 

Pragnienie śmierci.
Myśli samobójcze, wyobrażanie sobie świata bez naszej obecności, pragnienie skończenia z życiem czy nawet planowanie w myślach najlepszej możliwej opcji na popełnienie samobójstwa jest ważnym objawem. Jest to wyraźny sygnał by udać się po profesjonalną pomoc!

 

Wycofywanie z kontaktów społecznych.
Szczególnie widoczne po porównaniu zachowania danej osoby wcześniej i obecnie. Gdy ktoś chętnie udzielał się społecznie, wychodził ze znajomymi, chodził na imprezy czy koncerty, a obecnie unika wszelkiej możliwej aktywności społecznej poza obowiązkowymi (np. w pracy) to jest to wyraźny sygnał zmiany w nastawieniu na gorsze.

 

Brak akceptacji siebie.
Gdy zapominamy że każdy ma wady, ale też każdy ma zalety. Skupianie się tylko na własnych wadach i nieakceptowanie siebie jest ważnym objawem.

 

Zaburzenia snu.
Objaw łatwy do zauważenia, gdyż powoduje pogorszoną aktywność w ciągu dnia. Jego przyczyną może być wiele rzeczy, jeśli jednak towarzyszy innym opisanym tu objawom, to prawdopodobnie jego przyczyną może być depresja.

 

Zmęczenie i niski poziom energii.
Ciągłe zmęczenie, brak chęci do aktywności fizycznej, poczucie słabości to ważne objawy.

 

Brak apetytu i utrata wagi.
Zdrowy człowiek posila się regularnie. Gdy jednak regularnie nie mamy apetytu i tracimy na wadze, jest to ważny widoczny objaw.

 

To najczęstsze objawy, ale wystąpić mogą także inne jak:

• utrata satysfakcji
• poczucie winy
• oczekiwanie kary
• samooskarżenie się
• wołanie o pomoc
• drażliwości
• brak decyzji
• trudności w pracy

Kiedy nie jesteśmy pewni, czy dane objawy wskazują na depresję, warto wykonać szybki test na depresje. Zawsze dobrym pomysłem jest udanie się na konsultacje i skorzystanie z rad specjalisty.

158 Responses to “Depresja – objawy i ich charakterystyka”

  • Buzka pisze:

    depresja jest ciężka i coś o tym wiem a doprowadziła mnie do niej bezsilność !!!

    • mateusz pisze:

      to co piszecie to nic w tym co jest mi:( ja chorowałem na depresje od 16 roku życia mam juz 22 lata przeszło mi na jakis czas a teraz wrociło chyba.bo jest zupełnie inaczej .nie wiem kim jestem nie wiem co wgl robie i czy robie to dobrze .rozmawiam z kims jestem gdzies a po godzinie wydaje mi sie ze to było wczoraj.patrze ktora godzina a za 5 min nie wiem ktora jest.jesli macie cos do powiedzienia na ten temat piszcie na gg.13242826

      • Tomek pisze:

        Mam pytanie czy boli Ciebie codzienne głowa

      • biały bez pisze:

        mateuszu, nie mam depresji, ale ciebie dobrze rozumiem (staram sie bardzo). znam twojego rowiesnika, ktory ma zaburzenia rzeczywistosci. w okresie minionych 6 lat był 4krotnie w szpitalu psych. a takze 2 lata przebywal w osrodku leczenia uzaleznien. ma zdiagnozowana CHAD. ostatnio mial dlugotrwala (6 mis.) manie. przyjal dopalacze i pojawily sie ponownie urojenia. od 5 tyg jest ponownie w szpitalu psych. absolutnie nie radzi sobie z zyciem. boi sie ludzi itp. staram sie mu pomoc…. jest bardzo trudno.

    • Mariusz92 pisze:

      44 punkty.Psychiatra 4 miesiące temu stwierdził F32.0 a miesiąc temu już F32.1 + zaburzenia psychiczne a najlepsze jest to że podczas drugiego pobytu próbował mi wmówić że „Jestem zdrowy,tylko nie mam pracy i dlatego źle się czuję”… Jak można w ogóle przyszyć komuś F32 i coś takiego mówić? Stawia diagnoze,zostaje w szpitalu i przez cały okres hospitalozacji stwierdza że to przez bezrobocie???

    • Anna pisze:

      Czy to jest depresja??odkąd urodziłam córkę(poród miałam trudny Vacum)kiedy zostałam z córką sama w domu płakałam tak przez 2 tyg. żal mi było tego że ją urodziłam…i do tego bardzo długo się regenerowałam po koszmarnym porodzie( nie mogłam się ruszać dosłownie, mąż mi bardzo wtedy pomagał) .później wróciłam do pracy gdzie czekało na mnie wypowiedzenie, znalazłam sobie nową pracę która mnie wchłonęła do tego stopnia iż nie zauważyłam że mąż mnie zdradza( złamał mi serce). Z żalu i złości zwolniłam się z pracy.I tak nie pracuje 3 lata z czego nie jestem zadowolona.( obecnie nie mogę znaleźć pracy. Mąż obarcza mnie za wszystkie problemy, wyzywa od najgorszych jak ma zły dzień, emocjonalnie nie mam sił na nic od 5 lat jestem przygnębiona, coraz częściej zastanawiam się co by było gdybym nie żyła, co z dzieckiem którym i tak zajmuje się mechanicznie. Czy jestem chora???

      • Iwona pisze:

        Anno udaj sie do psychologa jak najszybciej !!! Poszukaj w internecie . Ze mną jest podobnie. Wszystko po urodzeniu dziecka . Teraz nie mogę sobie wybaczyć ze tak złe traktowałem moja córeczkę. Instrumentalnie. A przecież ja kocham mocno . Ona nie jest niczemu winna. Teraz mam z nią dużo problemów takich wychowawczych wyłażą jakieś dziwne rzeczy na tle psychicznym. Jeżeli Ty nie zaczniesz sie leczyć to spieprzysz swoje i jej życie!!!!

  • Anaa pisze:

    Depresja doprowadzila mnie do totalnego rozpadu, utraty najblizszych walcze z nia jak narazie bezskutecznie. Jak dla mnie nie da sie z niej wyleczyc da sie ja tylko zalagodzic bo bedzie wracac zawsze…

    • banasik pisze:

      Dokladnie mam tak samo,gdy mnie dopada staram sie z nia walczyc,jest ciezko ale daje rade,najgorsze jest to,ze nawet jesli uda mi sie ja zwalczyc to i tak po jakims czasie ona wraca…
      Dlaczego tak jest…?

  • admin pisze:

    niestety, każdy przechodzi depresję inaczej i czasem naprawdę są to ciężkie przypadki. Jednak nawet jeśli proces leczenia miałby trwać długo to i tak uważam, że warto walczyć. Wiadomo – nie jest łatwo, ale sam się przekonałem, że najgorsze co można zrobić mając depresję to siąść i się poddać. Cały czas nauka idzie do przodu, mamy dostęp do profesjonalnej pomocy i trzeba próbować…

  • K.K. pisze:

    nie wiem czy dobrze robie piszac to ale moze ktos sie zainteresuje moze nawet to przeczyta i mi pomoze.
    mam 21 lat. od 2 lat choruje na zespół Guillaina Barrego. odkad zachorowalam bardzo sie zmienilam. nie wychodze z domu – chyba, ze jest okazja zeby sie napic to tylko wtedy. leze w lozku calymi dniami. w nocy juz wogole nie spie tylko placze i myysle o smierci. mam lęki, bardzo sie boje kolejnego dnia. wpadam w panike przez co boli mnie glowa i kreci mi sie w glowie. chudne i tyje i tak na zmiane. boje sie smierci panicznie nawet sie boje ale mysle o tym caly czas. nie mam juz nawet z kim porozmawiac moja mama ehh nawet gdybym jej to powiedziala to odpowiedziala by ze nic mi nie jest. zawsze bylam ta zla w domu. nic mi nie bylo wolno, ale to inna sprawa.
    teraz jest coraz gorzej. tylko bym spala. boje sie isc do psychologa na wizyte i tak bym musiala dlugo czekac a ja czuje sie coraz gorzej. nie wiem juz co robic. zmienilo sie moje podejscie do zycia. duzo przeklinam a przeciez ja nie przeklinalam bylam spokojna a teraz znerwicowana.. boje sie ludzi.. np. boje sie duzych pomieszczen typu supeermarkety. boje sie jezdzic autobusami czy samochodami. przestalam sie uczyc zaocznie. a nawet nie robie tego co kocham po prostu nie mam ochoty. nienawidze sama siebie.. nie potrafie z nikim rozmawiac bo sie po prostu boje.. co ja mam robic :( nie chce mi sie juz zyc ;((( kloce sie z mama z mojej winy bo czepiam sie wszystkiego.. i nawet jak nie mam racji ;(( Nikomu juz nie ufam mam wrazenie jakby kazdy byl przeciwko mnie .. prosze o pomoc bo juz nie wiem jak sobie mam z tym wszystkim pradzic ;(
    pozdrawiam K.

    • jadzia pisze:

      jestem [nufa@op.pl] w podobnej sytuacji jak chcesz to mozemy z soba popisac

      • hali halo pisze:

        hallo jadzia ,,,ja nazywam sie johana mieszkam w Niemczech ale urodzilam sie w Polsce czytalam twoj artykul i jak bym sama sie widziala w twoich slowach,ten sam typ depresji tez mam i tesame objawy .ja jak wypilam alkohol to sie dobze czulam.ale jak mi alkochol odchodzil mialam kaca to myslalam ze umre,pod wplywem alkocholu chodzilam do sklepu na miasto ,ale jak bylam tszezwa to balam sie sama siebie nawet po fajki na dol do kiosku nie zeszlam ,balam sie jezdzic autobusem ,winda,pociongen itd… niemoglam stac w sklepie w kolejce bo myslalam ze zemgleje zaraz,nogi i rence ni sie trzesly jak garaleta ,do dzis mam mocne ale bardzo mocne zawroty glowy i leeki …poszlam do psychologa ale jak robilam telefonicznie termin to prosilam oto zebym dlugo niemusiala czekac ,bo nawet w poczekalni mie nerwy braly,myslalam ze umieram ,przepisal mi doktor tabletki 100 mlg valjum jak w polsce mitrazepin ,pomagaly pare tygodni z deka chcialo mi sie spac i przytylam przez 1 rok 20 kg ….odstawilam te tabletki ze wzglendu na to ze przytalam ,ale teraz mi wrucilo wszystko ponownie….przepraszam za blendy ale ,,,ale wybacz ja tu mieszkam od malego jak mialam 4 lata tu przyjechalam a teraz mam 34 lata czekam na odpis bo chcialabym miecz toba kontakt …..

        • malgosiaelias pisze:

          Witam ,Ja 10 lat temu przeszlam zalamanie nerwowe ,trafilam do szpitala pod kroplowki ,pomogly ,po 2 dniach wypisalam sie ,leczyla sie jeszcze przez 2 lata Asentra,bylo dobrze .Rok temu w kwietniu urodzil mi sie wnuczek ,bardzo chory ,w czerwcu zmarla mi mama ,a miesiac pozniej nagle najkochansza siostra ,I zaczelo sie dziac ,schudlam ,w pracy na przerwie zaczelam siadac sama ,unikalam ludzi ,,jeszcze jakos sie pozbieralam ,choc nie bylo juz tak samo, Teraz moj partner zakomunikowal mi ze to chyba koniec ,po 7-mi latach,swiat mi sie zawalil ,partner wyjechal na tydzien na urlop ,no I sie zaczelo,nie wychodzilam z domu,cale dni lezalam w lozku,nic kompletnie nie jadlam (w 6 dni schudlam 4 kg.)nie sypialam w nocy ,bo balam sie ze umre ,mialam bule w lewym barku,zawroty glowy ,kiedy wstalam do lazienki to bylam zlana potem, pod koldra mialam na przemian dreszcze I poty ,a jednoczesnie lodowate mokre stopy ,serce walilo chyba ze 150 na min.w koncu sublokator wezwal ambulans ,zarali do szpitala z podejzeniem zawalu,zrobili szcz.badania 4 razy ekg ,badanie krwi I roentgen serca,okazalo sie ze zdrowe jak dzwon ,mam zglosic sie do lekarza ,I tu problem ,jestem w UK,nie znam jezyka ,jaak mam lekarzowi opowiedziec wszystko,,nie poszlam dzis do pracy ,bo nie chce byc wsrod ludzi,(wczoraj rano uswiadomilam sobie ze w szafie nie mam zadnej ciemnej sukienki w razie smierci) co Ja mam teraz robic ???:(

          • Pundzia pisze:

            Witaj,
            ja też mieszkam w UK i tutaj się leczę. Choruję od 16 roku życia, miałam dość długie okresy remisji, ale to lubi wracać, w sumie przeżyłam 4 ciężkie epizody. W zeszłym roku przyjechałam do UK, pierwsze kroki jakie zrobiłam były w kierunku lekarza. Zaczęłam od GP, jeśli masz problem z językiem, poproś o tłumacza, tu nie ma żadnego problemu o taką pomoc. Ja jestem pod opieką psychiatry, bo o to poprosiłam, ale GP też może skutecznie poprowadzić leczenie. W UK są też polscy psychologowie jeśli znajdziesz w sobie siłę, żeby zacząć psychoterapię. Mam nadzieję, że choć troszkę Ci pomogłam, i wierzę, że dojdziesz do równowagi psychicznej, czego z całego serca Ci życzę. Pozdrawiam.

    • Kamila pisze:

      Hej K.K.
      Nie jestem psychologiem, ale jeśli nie masz z kim pogadać, bardzo proszę podaj e-mail. Jestem studentką medycyny i sama zmagam się z depresją. Nie wiem, czy będę w stanie pomóc Ci cokolwiek, bo tabletek szczęścia nie posiadam, ale zawsze mogę wysłuchać. Wiem jak to jest, gdy nie chce się żyć.
      Pozdrawiam

      • krzysztof pisze:

        ja pracuje w stacji kontroli pojazdów jako gospodarczy,koszenie trawy porządki na zakładzie pracy i w maju 2013roku szef przyją młodego pracownika a namnie zaczął jeździć jak na łysej kobyle on był cacy choć nic nieumiał a namnie że wszystko żle robie choć tam pracowałem 4 lata no na początku zaczęła boleć mnie głowa na jego widok,bo nonstop wyzywał mnie od głupka zakładowego,od lipca tego roku zaczołem się leczyć w poradni zdrowia psychicznego jak się szef dowiedział to ironiczny uśmiech na twarzy miał no i w sierpniu tego roku powiedział mi mam chorować do oporu i szukać sobie roboty , zaczolem chorować to co mnie spotka na ulicy to nadaje że nowy pracownik wszystko umie a ja nic gdzie wyjde na ulice to ztego wynika każdy wie od niego że ja psychiczny bo rozgłosił.Byłem ostatnio u pewnego przedsiębiorcy o prace to on się zapytał gdzie pracowałem powiedziałem że u pana S.to on nato że psycholi nie przyjmuje ja już z domu nie wychodzę bo się po prostu boje .pozdrawiam

      • Mariola pisze:

        mam 39 lat i 5 dzieci od lat mam depresje, lecze się farmologicznie ale nic nie pomaga. tylka tabletki na sen pomagają czasami myślę żeby wziąść całe opakowanie izasnąć na wieki nie radzę sobie z dziećmi nie hcą mnie słuchać. moja 14 letnia córka mną manipuluje gdy dałam jej kare zakaz wychodzenia z domu , to zażyła 8 tabletek przed zajęciami w szkole żebym się przestraszyła teraz mam kłopoty muszę jeżdzić po psychologach a ona udaje ofiare . dbam o moje dzieci syne który ma 10 lat ma zespó piere-rbin wszystkie lata waolczyłam ojego normalne funkcjonowanie i zdrowie , teraz jest wspaniałym chłopcem. jestem 18 lat po ślubie przez 10 lat maż znęcał się nademną katował mnie i w domu ciągłe awantyry.od 8 lat nie pije i jest dobrze ale nie mam z jego strony żadnego wsparcia jest zimny jak lód. wszystko na mojej głowie nie radze już sobie psychicznie jest coaz gorzej więc bardzo proszę może ty mi Kamilo pomożesz, czekam na twój e-mail. pozdrawiam Mariola

    • p pisze:

      nie czekaj tylko idz do lekarza, sama sobie nie poradzisz, zażywam leki i chodzę na psychoterapię od grudnia 2012, czyli nie długo
      zarzywam wenflaksynę, np faxolet lub alventę
      miałem podobne objawy deprechy i lęk. pomogło. idz dziewczyno i nie czekaj. Nie mam leku, lepiej śpię, zostały objawy somatyczne, ciągle coś mnie boli i wydaje mi sie że jestem chory, ale tamto ustąpiło, jestem aktywny w pracy itp

    • monka pisze:

      Hej k.k mam pidobny peiblem co u Ciebie mialam wrazenie jakbym to sama napisala tylko jestem starsza o te 10 lat , napisz do mnie a napewno znajdziemy wspolny jezyk i postaramy sie z tego jakos wybrnac… nie bylam u psychologa, ale zaczynaja mnie przytlaczac te najczesciej noca dziwne mysli strach itp. Pozdrawiam.

    • kasia pisze:

      Myślę, że mogę do Was wszystkich dołączyć… kiedy jest mi smutno (czyli ostatnio praktycznie cały czas) zamykam się w sobie, nikomu nie chcę niczego mówić. Jeśli powiem mamie, to kiedyś użyje tego przeciwko mnie… wszystko mnie męczy, a przecież dawniej byłam taka ciekawa świata, próbowałam wielu rzeczy i czerpałam z tego satysfakcję. Teraz nic mnie nie cieszy. Mój obecny chłopak też przez to cierpi i denerwuje się na mnie, ale ja się mu nie dziwię.
      Byłam jak na razie raz u pani psycholog, nic z tego nie wynikło, a następna wizyta za miesiąc. Może do tego czasu nie odważę się w końcu czegoś ze sobą zrobić.

    • mateusz pisze:

      hej:( mozesz sie ze mna skontaktowac? gg 13242826

    • olo pisze:

      jesli chcesz pogadac na skype gg lub facebooku to jestem do uslug nie jestem specjalista ale uwazam ze kazdy powinien miec z kims porozmawiac wtedy klopoty staja sie lzejsze lub nawet znikaja:) 6403924 moje gg wal jak w mur ;)

    • monia pisze:

      czytam to i płacze…chociaż nie wiem czemu..dowiedziałam się dzisiaj,że ze mną może być podobnie,że mam objawy depresyjne,ale widzę sama po sobie,że już ją mam,bo lekarz widzi mnie przez chwilę,a później zmieniam otoczenie,nie widzi mnie. najlepsze jest to,że potrafimy się do tego przyznać. rozmowa pomoże,nie ma się czego bać..wiem to sama po sobię,chociaż czasami wolę się nie odzywać,ale są też lepsze dni..myślę,że warto chociaż spróbować zamienić z kimś innym kilka słów,zapytać o pogodę głupie,ale realne i czasami może pomóc..trzeba spróbować otworzyć się na innych,nie mówię od razu o zaufaniu,bo to ciężki temat,i sprawa,do której każdy z nas podchodzi bardzo indywidualnie,ale naprawdę warto spróbować..może ten świat nie jest taki zły,i potrafimy żyć normalnie,wystarczy tylko naprawdę bardzo tego chcieć,spróbować to już jest coś,naprawdę warto..

    • ania pisze:

      predko do psychiatry,sama z tego nie wyjdziesz…

    • magnolia pisze:

      odezwij sie do mnie. potrzebuje z toba porozmawiac. czekam na maila

    • kasia pisze:

      Czytając to co napisałaś miałam wrażenie,że czytam o sobie.Ja też zawsze byłam najgorsza w domu,ale miałam oparcie w dziadku,który zawsze we mnie wierzył.Teraz mam rodzinę i kochanego męża,ale sytuacja w której się znalazłam mnie przerosła.Ponownie jestem ta najgorsza.

      • ewa pisze:

        Hej ! Mam dokladnie tak samo,zawsze bylam najgorsza gl dla matki, tylko dlatego zeby mogla wybielic mojego brata(wpadlam na to po 30 latach),jednak jest tylko gorzej,bardzo zachorowal moj tata i teraz matka z bratem oczerniaja mnie juz nawet przed chorym ojcem,nie potrafie pogodzic sie z taka niechecia do mnie bo za co mnie karac tak chyba za to ze zyje,do tego zaczelam bardzo chorowac,nie mam jak zmienic swojej sytuacji,nie mam z kim porozmawiac,nie mam sily juz walczyc.

  • k pisze:

    jestem zalamana;(

  • kasia pisze:

    co zrobić aby przestać się bać? Żyje tylko bo mam dzieci i boje się co może się z nimi stać jak mnie zabraknie. Ale to uczucie leku jest straszne aż mnie wszystko boli.

  • pfff pisze:

    Nie ma się co przejmować, ja czuję się z dnia na dzień coraz gorzej. Przestałem się już pocieszać, że będzie lepiej, nie mam pojęcia jak sobie dam radę w pracy bo odpływam momentalnie i o najmniejszej koncentracji nie ma mowy. Ciągłe zmęczenie, bóle głowy, huśtawki nastrojów, drażliwość, nagłe napady agresji a chwilę potem całkowite znużenie. Bezustanne nieuzasadnione lęki, do tego uzależnienia od kilku rzeczy. Mam niską samoocenę, porzuciłem praktycznie wszelkie kontakty. Z dnia na dzień coraz bardziej nienawidzę otaczającego mnie świata a przede wszystkim ludzi. Samobójstwo ? …pomijając opinie, że to czysty akt tchórzostwa, wydaje się być najrozsądniejszym rozwiązaniem…

  • Meredith Blue pisze:

    Powiem Wam, że bardzo wnikliwie obserwuje to, co się ze mną dzieje. Ale…
    Nie chce pójść do psychologa, bo mam wrażenie, ze to taki sam człowiek, jak „Pani Zapracowana Jadzia z podworka obok” i ze zwyczajnie mnie nie zrozumie. Nawet jesli zdiagnozuje depresje, czy cokolwiek innego.. to bedzie kłamstwo. Wiem, ze mam trudny charakter. Ze ciezko ze mna zyc, nawet kiedy nie byłam smutna i zirytowana wszystkim dokoła.

    Nic mnie nie cieszy. Mimo ze… Mam prace. Studiuje na dobrej uczelni, co kosztowało mnie wiele, wiele poswiecen. Mam wspaniałą rodzine, rodzenstwo na ktore zawsze moge liczyc. Utrzymuje sie sama, jak o siebie zadbam – wygladam wzglednie dobrze. Mam znajomych. Właściwie to miałam. Tak.
    Uciekam od ludzi. Tylko praca, 8h w ciagu dnia, laczy mnie z rzeczywistoscia.
    Miałam dwoch facetów, rozstalismy sie przeze mnie. Przez moj smutek, strach i bezradnosc. Nowo poznanych mezczyzn odrzucam. Probowałam, ale nie potrafie BYĆ z kims.

    Dni wolne spedzam samotnie, najczesciej w łożku. Z totalnym poczuciem beznadziejnosci. Nie chce mi sie uczyc, a kiedy juz sie zmusze, nie potrafie uczyc sie tak efektywnie jak kiedys. Muzyka jakiej sluchałam, była bardzo przygnebiajaca i nostalgiczna.. Wiec przestałam słuchac czegokolwiek. Kiedy mam czas na zycie, jestem sama. Odosobniona. W ciszy która boli.

    I wiecie co. Nie wiem co dalej.
    Zycie, niezycie? Właściwie to.. co to za wybór.

    Dziekuje, jesli ktos poswiecił czas, by mnie usłyszec.
    Pozdrawiam, Meredith Blue

    • ToTylkoJa pisze:

      Witam serdecznie!

      Znalazłem w Twojej wypowiedzi kilka wspólnych punktów. Jeśli miałabyś ochotę porozmawiać, napisz proszę na GG: 2460457. Pozdrawiam i trzymam kciuki, żeby było lepiej!

      A.

    • olenka pisze:

      Witam mozemy porozmawiac tez mam problemy podobne jak ty ciezko mi z tym zyc podaj gg lub skyp.Pozdrawiam

  • Sabina pisze:

    Czesc Mam na imie Sabina mam prawie 23 lata od niecalego miesiaca mam takie objawy ze malo jem caly czas zle sie czuje ciagle jestem albo zestresowana albo jakkis lek zewnetrzny ze az cala od srodka chodze gdy klade sie spac to nie moge zasnac poniewaz przechodzi mnie taki lek zewnetrzny ciagle nie potrafie nawet poogladac telewizji przez chwile ciagle mam glupie mysli ze cos mi jest wmawiam sama sobie cos czego niema a wszystko zaczelo sie po ostatniej klutni z chlopakiem dostalam ataku paniki wtedy i teraz jest tylko gorzej niewiem co z tym robic

  • mada pisze:

    Ludzie idzcie jak najprędzej do lekarza jakiegokolwiek,a on Was pokieruje. Znam te wszystkie objawy,o których piszecie,5 lat temu miałam dokładnie to samo ale prochy mnie uratowały,już po 1 mcu chcieło mi się żyć i cały entuzjazm wrócił.Brałam tabletki 6 mcy. Niestety teraz znów mnie deprecha dopadła i wiem,że powinnam iść do lekarza jak najszybciej,bo czym wcześniej zacznie się leczenie tym lepsze i szybsze efekty ale nie mam siły…………………………………….Pozdrawiam M.

  • Mike pisze:

    Witam, mam ciezka depresje od 3-4 lat, mam 26 lat, stracilem w zyciu wszystko co mialem, zostalo tylko zdrowie fizyczne i edukacja… szukam pomocy, nie mam rodziny, mieszkam za granica, jesli jest ktos kto chce pogadac, zostawiam swoj adres email: m.doma.gaua@gmail.com, pozdrawiam

  • qwerty pisze:

    Mamy tutaj kolejną falę fatalnie odżywiających się ludzi. Od razu polecam przeczytać i zastosować się do tego: http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=4240&start=0
    Co ja mogę o tym wiedzieć? Sam miałem nerwicę lękową z silnymi atakami paniki, a po tej „terapii” moje życie wróciło do normy. Jeśli ktoś mi mówi, że depresja to choroba i to nieuleczalna to można jedynie taką osobę wyśmiać. Producenci psychotropów, które są równie niebezpieczne jak narkotyki, będą dalej zarabiać na ludzkiej naiwności i głupocie kiedy całkowite rozwiązanie problemu jest tuż pod ręką.
    Pozdrawiam ludzi samodzielnie myślących.

    • ula pisze:

      Mój syn ma 18lat placze ma leki przed wszystkim mówi że szuka boga był załamany netwowo od dłuższego czasu chodzi do szkoły ale nie daje rady boi się psychiatra stwierdził po pierwszej wizycie ze to fobia para i przepisał zolafren boje się mu podawać bo ma mnóstwo mnóstwo skutków ubocznych 10lat temu przeszedł białaczkę nie wiem co mam robić nie chce jeść i pyta ciągle co się z nim dzieje błagam może ktoś powie co mam robić sama go wychowuje

  • Sylwia pisze:

    Hej wszystkim… Ostatnio coraz częściej zastanawiam się nad tym, czy mam depresję. Przeczytałam wszystkie Wasze komentarze i nie mam aż tak silnych objawów jak Wy… ale jednak chyba jakieś mam. Najogólniej mówiąc straciłam całą chęć do życia, wszystko co robię wydaje mi się całkiem bez sensu bo przecież i tak kiedyś umrę… ciągle myślę o śmierci, ale nie o samobójstwie. Tylko co by było gdyby mnie by nie było. Myślę też ciągle o śmierci moich najbliższych. Poza tym cały czas odczuwam lęk… Budzę się w nocy i po prostu się czegoś boję, to takie uczucie w podświadomości… lęk przed wszystkim. Cały czas mam wahania nastrojów. Teraz już całkiem zamknęłam się w sobie i po prostu nie stać mnie na szczerą rozmowę z nikim. Nie wiem co o tym sądzić, czy powinnam pójść do psychologa? Zwyczajnie nie wiem co ze sobą zrobić, wiem tylko jedno, że na pewno nie chcę tkwić w tym stanie bo to mnie dobija…

    • Kasia pisze:

      Hej czytając całe forum zidentyfikowalam się z tobą . Mineło 2 mieś rozwiązałaś tą niedolę jakoś? Bo u mnie coraz gorzej : /

  • paulina pisze:

    cztery miesiące temu zerwałam z chłopakiem, nasz związek nie miał przyszłości, kompletnie mnie olewał, przy kolegach zostawiał. Niby takie błahostki.. teraz czuje się coraz gorzej.. Mam dopiero 17 lat..Cały czas o nim myślę , nie mogę sobie z tym poradzić. Mam wyrzuty sumienia..Obwiniam się o to całe niepowodzenie.. wspomnę jeszcze że chłopak rok młodszy.. po skończeniu tego strasznie mnie wyzwał , poniżył jak nikt..teraz mam straszne trudności z dokonywaniem wyboru..Czuje się taka zagubiona.. Coraz bardziej myślę o skończeniu ze sobą.. Nie mam już nadziei na lepsze życie.. Zastanawiam się nad wizytą u szkolnego psychologa.. Proszę o jakiś komentarz, poradę. Czuje się samotna z tą całą sprawą.

  • paulina pisze:

    a wspomnę jeszcze , że mam częste bóle głowy.. nie mogę sie skoncentrować, brak motywacji jakiejkolwiek.. ii nie mogę poradzić sobie z bezsennością..

    • jola pisze:

      droga Paulino to normalne że czujesz się okropnie zawsze tak jest ale uwierz, że to minie. myśl o sobie pamiętaj że jesteś niepowtarzalną dziewczyną a ten chłopak no cóż zdarza się są i tacy. założę się jednak że szybciej niż myślisz spotkasz tego który w pełni będzie na ciebie zasługiwał doceni twoją wyjątkowość i pokocha całym sercem. to on powinien czuć się źle bo okropnie z tobą postąpił. ty jesteś cudowną młodą kobietą na którą gdzieś czeka książę z bajki. głowa do góry

  • jola pisze:

    droga Paulino to normalne że czujesz się okropnie zawsze tak jest ale uwierz, że to minie. myśl o sobie pamiętaj że jesteś niepowtarzalną dziewczyną a ten chłopak no cóż zdarza się są i tacy. założę się jednak że szybciej niż myślisz spotkasz tego który w pełni będzie na ciebie zasługiwał doceni twoją wyjątkowość i pokocha całym sercem. to on powinien czuć się źle bo okropnie z tobą postąpił. ty jesteś cudowną młodą kobietą na którą gdzieś czeka książę z bajki. głowa do góry

  • jola pisze:

    do Pauliny
    wydaje mi się że w całej tej sytuacji jest jak to się mówi „szczęście w nieszczęściu” bo w końcu skończył się związek który cię unieszczęśliwiał. długo i tak nie wytrzymałabyś takiego traktowania. człowiek kwitnie , przenosi góry tylko wtedy gdy czuje miłość docenienie czułość akceptację. jest jedna magiczna metoda aby to wszystko osiągnąć i wcale nie chodzi tu o czary. mam nadzieje że skorzystasz z mojej rady choć może brzmi banalnie a może i niedorzecznie to naprawdę działa .wiem bo sprawdziłam. pewnie myślisz że tylko ty jesteś tak nieszczęśliwa ale nie ty jedyna przechodzisz trudne chwile. pytanie czy chcesz wyjść z tego cało. moja metoda- stań przed lustrem i spójrz na siebie. kogo widzisz? zapłakaną dziewczynę? to źle. patrz tam tak długo aż zobaczysz cudowną młodą kobietę w której się sama zakochasz. tak zakochasz. tylko wtedy masz szansę spotkać miłość swojego życia jak sama się pokochasz {nie mylić z egoizmem}. pamiętaj jeśli traktujesz swoje ciało i siebie z szacunkiem i miłością to inni też tak będą robić. jeśli chcesz się przekonać że to działa to wykonaj proste ćwiczenie. rozmawiając z kimś kiwaj głową tak jakbyś przytakiwała cały czas. rób tak w ciągu kilku minut a zobaczysz że rozmówca odruchowo ci też przytakuje. tak samo dzieje się gdy sami pokochamy siebie – wtedy inni wyczuwają jakąś taką barierę i wiedzą automatycznie że nie mogą cię skrzywdzić , źle potraktować. zdarzy się pewnie i taka osoba która będzie próbowała postąpić nie fair wobec ciebie – wtedy ty musisz wiedzieć że jesteś cudowna, wartościowa. taka postawa zniechęca tych podłych ludzi i sami się od ciebie odsuną a zostaną ci którzy zasługują na twoją obecność na twój uśmiech na twoją miłość.
    ps. napisz co u ciebie – czekam

  • jola pisze:

    hej depresiaki
    czytam i mam ochotę każdego z was poznać porozmawiać ….każdy z was ma inny problem każdego coś trapi gryzie…w każdym widzę kawałek siebie kiedyś tam…no nie zazdroszczę wam. pytanie ile wody jeszcze musi upłynąć żebyście zrozumieli, że szkoda życia na smutek, ilu z was da radę zrozumieć że każdy z was jest wyjątkowy niepowtarzalny i zasługuje na to co najlepsze. tak WY!!!!! Wy zasługujecie na wszystko co najlepsze! jeśli uważacie że potrzebujecie pomocy specjalisty to idźcie . prawda jest taka, że nawet najlepszy lekarz ani super proszki nie są w stanie wyleczyć was w 100%. bo wtedy choroba wraca jak to pisała jedna z koleżanek. najlepszym lekarzem dla was jesteście wy sami. tak to prawda – wy sami. pamiętajcie o tym. przede wszystkim musicie sami siebie pokochać (przeczytajcie co napisałam do Pauliny). życie jest piękne a wy macie czerpać z niego to co najlepsze – to wasze prawo a nawet obowiązek. tak, najlepiej jak każdego dnia zamiast wymyślać 100 złych rzeczy wymyślicie jedną dobrą, raz sprawicie sobie przyjemność, raz spojrzycie na siebie i uśmiechniecie się do siebie.
    chcę do was pisać nie depresiaki a CUDOWNI I SZCZĘŚLIWI LUDZIE – bo pomimo wydanego pierwszego okrzyku płaczu (w momencie urodzenia ) to stworzeni jesteście do szczęścia i miłości -im wcześniej to zrozumiecie tym lepiej…
    mi kiedyś też było ciężko-nadal moje życie nie jest usłane różami, ale to dobrze, bo jest kolorowo- też nie chciało mi się żyć choć miałam dwójkę cudownych dzieci…wtedy nikt z najbliższych mi nie pomógł (albo nie umiał).na całe szczęście wtedy ktoś stanął na mojej drodze i mi pomógł-samą obecnością, może swoją osobowością. dlatego ja piszę do was -może w ten sposób choć trochę wam pomogę a i tym samym spłacę w części mój ogromny dług wdzięczności wobec tamtej osoby, bo gdyby nie ona to wąchałabym już kwiatuszki od strony korzonków…
    buziaki dla was wszystkich

  • meg pisze:

    Witam!!!Zajrzałam tu bo dopadlo mnie te okropienstwo… Kiedys bylam radosna dziewczyna rozmowna wesola a teraz zamknieta w sobie… Dlugo zbieralam sie zeby tu napisac wstydze sie… Mam dopiero 22 lata a juz mysle o tym ze byloby lepiej gdyby mnie nie bylo na swiecie wyobrazam sobie swoja smierc chec skaczenia ze soba:(Nie mam juz sily. Mam napady agresji poprostu takiej zlosci ze nie umiem nad tym zapanowac. Mam dzieci boje sie ze nie bede umiala sie nimi opiekowac… nie wiem co robic.. Wstydze sie z kims porozmawiac.. Okropne uczucie bo kiedys nie moglam sie opanowac od gadania.. najchetniej bym zamknela sie w domu i spala. Niestety nie moge musze opiekowac sie dziecmi. Boje sie ze zafunduje swoim dzieciom okropne dziecinstwo sa ze mna caly czas nigdzie nie wychodze na wszystko patrza. Ja nie chce ich krzywdzic:((((((Ale nie wiem co robic nie chce tak sie czuc.Przez nerwy jestem wykonczona wypadaja mi wlosy. nie wiem co robic

  • eM pisze:

    Dziewczyny!! Pamiętajcie, że złe samopoczucie, przygnębienie, brak sił…to nie zawsze depresja. Czasem przyczyna (albo jej część) to może za mało magnezu, albo vit B, albo kwasu foliowego, albo żelaza. Jestem psychologiem, ale od niedawna zajmuję się zachowaniami kompulsywnymi (zatem nie depresją), ale widziałam już wiele przypadków, gdzie DOBRY lekarz rodzinny zlecił szereg badań i zanim postawiono diagnozę – depresja – udało się poprawić samopoczucie. A zdziwiłybyście się, jak ważny może okazać się magnez czy żelazo. Z drugiej strony, żadnych objawów smutku (zwłaszcza przedłużającego się i bez konkretnej przyczyny) nie należy lekceważyć. Mówicie dużo o swoich doświadczeniach z lekami – taka jest podstawowa procedura – i na ogół bardzo szybko działa!!! Ale nie zapominajcie, że może się zdarzyć, że trzeba zmienić lek – na ogól po pierwszym 1 – 3 m-cy powinny być widoczne efekty. Jeśli nie ma – na ogół zmiana. Jest bardzo duzo leków. A co do psychologów – to jest jedyna (obok psychiatry) specjalizacja która zrozumie, że macie depresję i na czym ona polega. yobraźcie sobie, zę żeby być psychoterapeutą, trzeba (po studiach psychologicanych lub pokrewnych) jeszcze zrobić kolejne studia z psychoterapii (4 lata) i mieć cała masę doświadczenia pracy z róźnymi klientami i pacjentami. przy czym tylko psychiatra wypisuje leki. Z depresją da się żyć norlamnie, ale trzeba poznać swojego wroga i umieć nad nim zapanować, głównie poprzez leki i psychoterapię. W Pl. nie wszyscy mogą sobie pozwolić na psychoterapię, a lekarze chętniej wypisują leki. Ale jeśli jest cień szansy, że przy depresji można się poczuć choć trochę lepiej – to warto spróbować!! Pozdrawiam Wszystkie Małe, średnie i Duże Deprechy!!!

    • goslawa pisze:

      triticco sr 150 polecam tez cierpie na depreche

    • petronela pisze:

      hej mam podobny problem 5 lat temu urodziłam dziecko po roku urodziłam drugie zycie mnie nie oszczedzalo mieszkałam z tesciowa która latala do kościoła a później wszystkim wbijala szpitale wyrzucila moja rodzine z domu wtedy z 4miesiecznym i szesnasto miesięcznym dzieckiem uciekłam od niej tulalam się po koleżankach później wynajelismy z mezem mieszkanie i żeby je oplacic nie splacalam kredytuw przejal je komornik muj maz był alkoholikiem dreczyl mnie i dzieci siedział od rana do nocy w pracy ja sama z dziecmi sprawdzana i gnebiona przez matke która nachodzila mnie co dziennie i wymadrzala się. zyc mi się nie chciało przez meza nie miałam co wlozyc dzieciom do gara czasem mi się wydawalo ze mieszkam w ulu wiecznie ktoś przychodzil wychodzil krzyczał i tak wegetowałam bo to nie było zycie miałam dość ale zdawalam se sprawę ze popadam w depresje i bylam tego swiadoma były dni ze plakalam ze musze wstać. później jakby kart się odwrucily maz się zaszyl stara się nie pije matka mnie nie nachodzi ale problem pozostal czuje się caly czas zmeczona mam takie wrazenie jakbym się wylaczala zamyślam się nie wiem jak to opisac ale stwarzam se swiat w glowie w którym zyje maz się stara ale ja wiecznie cos oczekuje ale za bardzo nie mogę sprecyzować czego ki brak i czego chce stać mnie teraz na wszystko maz dobrze zarabia swynagradza nam to ze pil ale to nie to kocham go ale cos mi brak jestem nie szczesliwa wrucilam do pracy po wychowawczym ale po 3 miesiącach się sama zwolniłam bo czułam się zmeczona zrezygnowana. ja naprawdę chce z tego wyjść ale im bardziej się staram tym gorzej się czuje

  • kmp pisze:

    A ją proponuję taką prostą metodę. Codziennie przed zaśnięcie pomyśl co dzisiaj spotkało Cię dobrego. Chodzi o drobiazgi. Ktoś w autobusie się do Ciebie uśmiechnął, udało Ci się kupić kawałek ulubionego sera, w radio puścili piosenkę którą lubisz. Wiem, że to nie jest proste, ale po pewnym czasie daje efekty. Nasze życie składa się z drobiazgów i to one w dużej mierze wpływają na nasze samopoczucie. Jeśli chodzi o akceptację to proponuję podzielić to na osoby na opinii których nam zależy i te które są nam obojętne. Trzymam kciuki za wszystkich i życzę powodzenia. Serdecznie pozdrawiam

  • jackcek pisze:

    Dzieje się ze mną coś niedobrego
    śni mi się mięso
    śni mi się krew
    chciałabym wyjąć serce spod żeber
    i połknąć z nim cały mój lęk

    Dzieje się ze mną coś bardzo dziwnego
    śnią mi się wilki
    śni mi się śnieg
    śni mi się tajga przez tajgę biegnę
    i bardzo męczy mnie już ten bieg
    śnią mi się wilki
    śni mi się śnieg
    śnią mi się wilki
    śni mi się śnieg
    śnią mi się wilki i śnieg
    PIBLOKTOQ ROBI MI TO

  • rydzynka pisze:

    Witam wszystkich… Jakiś czas temu urodziłam cudnego syna jednak sytuacja jaka spotkała mnie moja rodzinę mnie pokonała. Nie potrafię sobie poradzić.. Raz się śmieje i jest dobrze a chwile później przypomina mi się o problemach i nie moge przestać płakać.
    Oczywiście robię to gdy jestem sama lub z dziećmi. Przy moim partnerze udaje ze jest wszystko ok bo nie chce go martwic jeszcze bardziej… Nie wiem co mam ze sobą robić. Zero motywacji…
    Chciałabym zasnąć i obudzić się jak juz wszystko bedzie dobrze. Zawsze mi się wydawało ze jestem silna i niezniszczalna…. A jednak nie :( :(

  • qwerty pisze:

    Widać, że „moderatorzy” dopuszczają tutaj tylko „rzale i bule”, a jak ktoś napisze coś mądrego to ląduje w czyśćcu do końca dni świata. Tak, chodzi mi o wiadomość z 2 maja, w której podałem sprawdzoną receptę na pokonanie depresji popartą niezależnymi badaniami klinicznymi. Z resztą nawet w internecie jako objawy niedoborów niektórych witamin i minerałów podaje się skłonność do depresji i stany lękowe. Jeśli ta strona na prawdę chce pomagać ludziom, a nie im szkodzić to radzę zaakceptować moją wiadomość, a najlepiej gdzieś to umieścić w widocznym miejscu.

    • admin pisze:

      Już spokojnie. Moderatorzy dopuszczają wszystkie normalne komentarze – zdecydowana większość ma taki a nie inny charakter bo trafiają tu ludzie z problemami z depresją. Twój komentarz przeoczyłem, bo jest masa spamu (linki z komentarzy itp.). Sprawdziłem temat i komentarz jest na swoim miejscu.

  • Kali pisze:

    Ten utwór po prostu sprawia, że można zapomnieć o sobie.=) http://www.youtube.com/watch?v=LTJaYv3KBkc

  • bozena nazarko pisze:

    Witam wszystkich deprechow.Mialam cos podobnego,a nawet gorszego co wy piszecie.Glowa do gory.Mam 40 lat i mam rozne hustawki nastroju.Na przekor sobie wmawiam,ze to kryzys wieku sredniego.Ale sa i lepsze dni.Zmuszajcie sie do uciechy z tego co macie.Psycholog tez moze pomoc i leki rowniez.Mi pomagaja.mam rozne tego typu stany jak jestem sama.Ale przy ludziach buzia mi sie nie zamyka.Jestescie jeszcze mlodzi,zycie przed wami,nie bojcie sie szukac pomocy,sa urzedy,instytucje,lekarze i psycholodzy.Chcialabym miec znom po 20 pare lat.Tamte problemy ktore mialam w tych czasach byly dla mnie duze.A teraz wazniejsze sa dla mnie inne sprawy.Wyjdzcie troszke do ludzi.Sa lepsze i gorsze dni.Tez nieraz caly dzien bym w lozku lezala,ale jakos trzeba sie zmuszac i isc do przodu.Leki silne,tj neuroleptyki i antydepresanty ktore bede brac do konca zycia mi pomogly.Moja sprawdzona rada z doswiadczenia nie robcie zyciowych glupot,zycie przed wami.Wszystko zalezy od myslenia a ludzie nie zawsze sa zli,kazdy ma swoje problemy wieksze czy gorsze ale da sie z nimi joks zyc i kolo nich.Choc sa rozni

  • angela pisze:

    kochani ja juz nie daje sobie rady z zyciem przytlacza mnie caly swiat mam 27 lat i cale zycie przelewa mi sie przez palce raz tyje raz chudne leki nanie nie dzialaja nie spie mam duzo problemow zycie mnie zbyt doswiadczyli. walcze ale przegrywam nie mam wsparcia w nikimni nigdy nie mialam. moj nr gg 19236962

  • Daniel pisze:

    no coz… z tego co czytam to wszystkie objawy jakby o mnie pisal.
    1 proba samobojcza, ledwo odratowany trafilem do szpitala, chcialem isc wczesniej ale niestety nie bylo miejsc az do czasu… pobylem tam 3 tyg, z czego mialem 1 wizyte z psychiatra, i karmienie lekami ktore niczego nie zmienily, przez chwile mialem chociaz szanse ze bedzie lepiej ale znow wszystko wraca do najgorszego stanu w jakim bylem, mysle o ponownym pojsciu do szpitala, tym razem za swoja zgoda;D ale nie wiem czy to jest jakikolwiek sens, bez wlasnej motywacji nic sie nie osiagnie a ja niestety jej nie mam, i raczej nikogo kto by mnie podniosl na duchu, no ale coz jak to mowia trzeba walczyc do konca…

  • halina idziak pisze:

    ja mam depresje dwubiegunowa.mieszkam w hollandi–lekarz dal mi depakine chrono w wysokosci 1200 mg atomiast nie dal mi leku antydepresyjnego, gdzy twierdzi ze po nim moge dostac manii.nie mam tytaj zaufania do lekarzy–chodze na psychoterapie–juz pol roku00jest wszystko bez zmian.
    nie wiem co dalej robic.Pomozcie.

  • ula pisze:

    Moim zdanie to przede wszystkim brak wam kochani miłości i akceptacji. jak ja miałam podobny problem to sama do siebie mówiłam kocham cię i prawiłam sobie komplementy no i POMOGŁO!

  • ula pisze:

    najpierw pokochajcie samych siebie! POWODZENIA

  • Krzyś pisze:

    Jak mam poradzić sobie z samobujczymi myślami? Po nocach nie śpię co godzinę się budzę. Coraz bardziej oddalam się od wszystkich. Cały czas podejrzewam moją dziewczynę że mnie nie kocha i kręci na boku z innym choć nie mam konkretnego argumentu że tak jest. Myślę o stobie jak o nieudaczniku. Do psychologa boję się iść bo boję się żę jak ludzie się dowiedzą to będą sië ze mnie wyśmiewać:-( pomocy!

  • nana pisze:

    Witajcie
    Potrzebuję rady, od trzech tygodni zażywam Asertin w dawce 75 i jak dotychczas słaby efekt.
    Nadal czuję się wyczerpana i nie mam ochoty na nic, jestem obojętna i przygnębiona,dopada mnie ściskanie w żołądku.
    Jedynie potworne bóle nóg ustąpiły.
    Czy ktoś z Was zna ten lek ? Czy powinien już działać?

    • qwerty pisze:

      Zacznijmy od tego, że psychotropy nie działają, no, może tylko dodają sił na tyle, żeby być w stanie się zabić.
      Już trochę mi się nudzi powtarzać w kółko to samo, więc jak ktoś chce się wyleczyć z depresji albo przynajmniej dowiedzieć się jak się to robi to podbijcie na gg 47721424.
      Jeśli chcecie jednak się męczyć dalej to proszę bardzo.

  • olpisan pisze:

    Witam mam na imie Kamil . Ostanio mialem ciezki dla mnie okres w zyciu towazyszyly mi mysli samobojcze , nie widze swoich zalet , nie wiem prawie nic o sobie , samookaleczanie sie … wiec do czego daze .. do 1 pytania czy mam depresje ?? jak ktos zna odpowiedz prosze o kontakt moj numer gg to 31308815 prosze o jak najszybsza odpowiedz . Z gory dziekuje

  • Marzena pisze:

    Witam mam na imię Marzena . od paru dni albo i nawet miesięcy Jestem kompletnie załamana ma myśli samobójcze nie potrafię się na niczym skupić kompletnie wszystko mnie denerwuje , wychodzę z domu tylko z powodów że nie chce spędzać czasu w domu , leż jak już wyjdę nie odzywam się w ogóle co chwile ma pytania co mi jest !!! leż nie mam ochoty za bardzo na rozmawianie z nikim . owszem może dużo się wydarzyło ostatnio za dużo naraz ,sama nie wiem co mi jest najchętniej poszłam bym spać i już się nie obudziłam ,czym tylko ja tak mam ale już nie wiem co się dzieje płaczę z powodu brzydkiej pogody byle jakiś powód i płacz . !!! z góry dziękuje czekam na odpowiedz

  • psychokineza pisze:

    Nie jestem specjalista, ale mam na swoim koncie odciągnięcie osób od narkotyków i różnego typu używek, oraz śmierci, czy okaleczania. Nie muszę od razu podejmować pomocy, mogę stać się dla was tylko przyjacielem jeśli tego potrzebujecie. Gdyby ktoś się zdecydował skontaktować zostawiam gg: 46462698

  • monika pisze:

    witam chcialam sie zapytac co jest ze mna nie tak bo ogolnie jestem podejzliwa mysle ze moj lekarz mnie nienawidzi ale ostatnio przyszedl do pracy moj znajomy i popatrzyl sie na mnie i ja uslyszalam jego zle mysli mowil ze jestem zalosna i ja wtedy siebie znienawidzilam co jest nie tak ??

  • Adam pisze:

    mam to samo co mam robić nic mi sie niechce :(

  • Dobra Rada pisze:

    Tez tak miałem uwazałem ze zycie nie ma sensu więc po co żyć.
    Znajdzcie pasje ona jest lekarstwem, ja znalazłem czuje sie z dnia na dzień coraz lepiej.
    Pasja stanie sie waszym celem tylko ja pierw odszukajcie ;)

    • Anka pisze:

      Ja na przykład rano robię sobie kawę a dopijam ją dopiero późnym popołudniem albo wylewam, zazdroszczę tym, którzy mają czas na pasję, moje życie towarzyskie ogranicza się do wypicia herbaty raz na tydzień z sąsiadką :(

  • roberto pisze:

    jestem sam ,nikt mnie nie rozumie,od paru lat lecze się na depresje ale cała rodzina uważa mnie za głupka,nie mam z kim pogadać ,pomóżcie proszę

  • slawek pisze:

    Witam, musze cos z tym zrobic bo tak nie moge zyc, dzisiaj mialem taki atak lęku ze umre, caly zbladlem, nogi jak z waty oczywiscie w glowie sie krecilo, w pracy chcieli po karetke dzwonic. Masakra co w mojej glowie sie narobilo a mam dopiero 25 lat i nie wiem czy to przez alkohol . Rok temu trafilem do szpitala psychiiatrycznego na odtrucie przez alkohol pilem 3 tygodnie balem sie wytrzezwiec i od tego czasu nie pije ani kropli. Na spotkaniach mowili ze czesto beda wystepowac takie stany lękowe jak na ostrym kacu ale teraz nie jestem pewny bo dzisiejszy atak paniki byl jak koszmar. A przyznam ze od urodzenia jestem lękliwy boje sie wysokosci, jak przebywam w otoczeniu duzej liczby ludzi juz mi slabo i ataki ze zaraz zaslabne itp

  • Zosia pisze:

    Mam koleżankę z depresją dwubiegunową.Jest to najsilniejsza z możliwych depresji.Cięła się żyletką.Rany były bardzo głębokie.Przez dwa lata chodziła na psychoterapię.Jej blizny są bardzo widoczne i duże.Teraz tego żałuje.Boi się co pomyślą jej dzieci które zamierza mieć w przyszłości.Chce przez to zrobić sobie tatuaż na rękę dla zakrycia ran.To okropne że musi to ukrywać.Ma przez to bardzo duże problemy ze szkołą.Teraz powinna iść do pierwszej liceum-idzie do pierwszej gimnazjum.Jej o 4 lata młodsza siostra gdy zobaczyła jak ona się tnie od razu poinformowała o tym mamę.To straszne że tak małe dziecko widziało tyle krwi,tyle problemów itye nieprawidłowych zachowań.Jednak teraz chcę opowiedzieć o sobie.Mam 12 lat.Nie wiem czy mam depresję i proszę żeby ktoś mnie poinformował o tym czy ją mam czy nie po tym co przeczyta.Awięc,cięłam się (lekko ale jednak to robiłam i robię),paliłam,mam bardzo duże zaburzenia snu.Zazwyczaj zasypiam o 02:00,a muszę wstać o 06:00.Strasznie wykańcza mnie nauka.Moja mama ciągle mnie z tym pilnuje.Mam o 3 lata młodszego brata który mnie strasznie wkurza.Mama się na mnie drze.Tata się na mnie drze.Jestem niekiedy bita.Jestem wykończona psychicznie.Pomoc mam tylko u przyjaciółki.Nikt mnie nie rozumie…Proszę pomużcie mi.Czy mam depresję?

  • leon pisze:

    Nie wiem czy ztego mozna wyjsc. Ja chodze do psychiatry biore leki i w dalszzym ciagu nieumiem sobie poradzic z soba jestem po nieudanej probie i niewiem jak mam dalej zyc

  • Beata pisze:

    hej.
    tak czytam te wszystkie komentarze i wiem jak to. mam 40 lat i od 8 miesięcy lecze się na depresję . najgorzej cgyba było w długi weeken majowy gdy byłam sama w domu . Nie wstawałam z łóżka miałam nie kontrolowane ataki płaczu i przejmującą potrzebę odebrania sobie życia . wszystko było straszne , uratowała mnie sąsiadka gdy zorientowała się ,że nie wychodzę z domu i udaję ,ze mnie nie ma.Z jednej strony było mi przykro ,że jestem sama a z drugiej strony nie chciałam nikogo widzieć . takie skrajności . biorę tabletki „szczęscia” latam dwa razy w tygodniu na rozmowy do psychologa a raz w miesiącu do psychiatry po receptę . może jest trochę lepiej ale ataki powracają czasami ze wzmożoną siłą . gubię się jak dziecko we mgle. trzymam kciuki za wszystkich aby nam się udało podnieść z tego i otrząsnąc.pozdrawiam Beata

    • Goska pisze:

      Witaj Beata ,mam podobnie jak ty tylko ze ja borykam sie z depresją już 14 lat bywało lepiej teraz znów jest gorzej ,biorę leki chodzę do psychologa ,pracuje ,ale w pracy mecze się zreszta to dłuższy temat ,tak naprawde jestem sama ze soba i z tą chorobą, są momenty że nie daję rady i mam dość tej męczarni .pozdrawiam wszystkich z podobnym problemem jeśli ktoś chciałąby pogadać to mój adres widzew191043@wp.pl

  • Anka pisze:

    Witam wszystkich.
    Podejrzewam u siebie depresję, nigdy nie sądziłam, że będę musiała szukać pomocy w internecie ale jednak… Mam 31 lat i odechciewa mi się czasem żyć, na razie walczę sama ze sobą, bo są dzieci, które są jeszcze malutkie, syn 7 lat i córcia 11 miesięcy. W czerwcu b.r. straciłam pracę, wróciłam z macierzyńskiego i na drugi dzień mi podziękowali, bolało bo nie mogłam się doczekać kiedy w końcu wyjdę do ludzi, porozmawiać, odetchnąć chwilkę, zatęsknić za domem… Z drugiej strony tłumaczyłam sobie że nie ma tego złego, bo jedno dziecko do pierwszej klasy, trzeba codziennie zaprowadzać do szkoły, drugim nie miałby się kto zająć, jeszcze pies… Mój mąż niby zapewnia o swojej miłości, ale nie ma go całymi dniami bo albo jest w pracy, albo właśnie jakiś kolega ma urodziny, albo znowu gra w karty, dziś na przykład jest na meczu i wróci pewnie późno… Błagam mego męża o pomoc, mówię że sobie nie radzę, że coś się złego ze mną dzieje, a On wiecie co mi na to? – że zadzwoni do swojej mamy to przyjdzie mi pomóc. Powiedzcie mi proszę czy Wy też tak rozumiecie wołanie o pomoc do najbliższej Wam osoby??? Wstydzę się iść do lekarza bo nie uważam się za głupią ale środki farmakologiczne dostępne bez recepty nie działają. Doradźcie coś proszę, podpowiedzcie. Pozdrawiam wszystkich.

    • Ax pisze:

      „Wstydzę się iść do lekarza bo nie uważam się za głupią” a czy do lekarza chodza tylko głupi ludzie?

      • Anka pisze:

        W moim rozumowaniu absolutnie nie! Ale jest multum ludzi, którzy tak uważają bo po prostu mylą pojęcia (a często też schorzenia). Wiem, gówno mnie powinno obchodzić co pomyślą inni, albo po prostu zataić przed niektórymi „życzliwymi” osobami swój stan.

  • Ax pisze:

    Nawet nie wiem po co to pisze bo zazwyczaj nie udzielam sie na forach… Kiedys chodziłam do psychiatry w wielku 17 lat brałam leki ale przestałam je brac gdyz stwierdzilam ze bardziej mi szkodza niz pomagaja wszytsko jakos wyszlo na prosta i zaczełam czerpac jakies przyjemnosci z zycia wiadomo ze nie zawsze jest kolorowo ale to normalne u kazdego człowieka. Mineło jakies 5 lat od mojej ostatniej wizyty u psychiatry i moj stan znacznie sie pogorszył a trwa to juz kolo roku. Unikam kontaktów z ludzmi do tego stopnia ze pojscie do sklepu czy jazda autobusem jest dla mnie strasznie stresujaca. Nie utrzymuje kontaaktu ze znajomymi a wczesniej co weekend chodzilam na imprezy i miałam wielu znajomych teraz od kazdego wyjscia wykręcam sie choroba albo praca cokolwiek byle dluzej polezec w łóżku i poużalac sie nad soba. Czuje ciagłe zmeczenie ile bym nie spala ciagle jestem zmeczona boli mnie glowa. Niepotrafie nawet opisac mojego stanu psychicznego obrzydzenia sama soba, bezradnosci, braku nadzieji na to ze bedzie lepiej, wydaje mi sie ze moze byc tylko gorzej . W wielku 17 lat mialam mysli samobojcze a nawet nieudane proby ktore patrzac z perspektywy czasu byly wolaniem o pomoc, teraz nie mam mysli samobojczych, ale mimo wszytsko nie widze sensu w moim dalszym istnieniu i nagla choroba lub wypadek mnie nie przeraza poprostu nie umiem targnac sie na własne zycie na którym mi w ogole nie zalezy….

  • Shadow pisze:

    Zosia, Ax odpiszcie to moze cos poradzimy razem , pozdrawiam

  • Katnis pisze:

    Nie wiem dlaczego tutaj postanowilam napisac, nie wiem czy to dobry pomysl ale spróbuje. Od kilku miesiecy czuje sie inaczej niz zwykle rawie bez przerwy jestem smutna, placze nie wiem dlaczego, wszystko jest dla mnie bez sensu, zaczelam czesto myslec o śmierci czy by nie skonczyc ze soba bo czujesie strasznie nawet nie mam z kim porozmawiac czuje sie bardzo samotna nie wiem co mam robic nie chce sie juz tak czuc to jest straszne uczucie :( Jesli ktos chce ma podbne problemy i chce porozmawiac to gg: 36488302

  • xoxo pisze:

    Mam 16 lat .Już od 2 lat męcze sie z depresją endogenna . Najgorsze jest to ze nie mam wsparcia u nikogo ;/

  • ania pisze:

    Mam 31lat.Na temat swojego zycia moge napisac kilka doktoratow.Molestowanie, proba zabojstwa(mnie), pobice w ciazy, porwanie dziecka do usa, wmawianie choroby psychicznej. to tylko czesc. Rozumiem jak to jest gdy swiat sie wokol zamyka. Wiem co samotnosc.Bezradnosc.Bezsilnosc.Ale juz brak mi sil. Przeszlam przez wszystko, bojac sie niejednokrotnie o wlasne zycie,ciagle walczac. Czasem czlowiek nie zdaje sobie sprawy jak potrafi byc silny. A czasem inni nie zdaja sobie sprawy, ze moze byc o jeden raz za duzo. Piszcie kiedy macie ochote. gg 7492746. Kazdy potrzebuje przyjaciela. to najlepsze lekarstwo:bedac samym wiedziec ze nie jest sie samemu.

  • A. pisze:

    Chciałam coś napisać, ale cokolwiek napisałam wydawało mi się głupie. Jako dziecko miałam ciężki charakter, byłam bardzo zaborcza wobec innych dzieci, rządziłam się i dlatego mnie nie lubiły. Wiele razy było tak, że bawili się sami w tajemnicy przede mną. Ciężko to przeżyłam. Pamiętam jak wracałam z płaczem do domu i jak mama mnie pocieszała, że mogę bawić się z braćmi, że ich nie potrzebuję. Ale ja ich potrzebowałam, zawsze ciągneło mnie do ludzi, potrzebowałam towarzystwa żeby normalnie funkcjonować. Byłam molestowana ( miałam z 8 – 9 lat ) na początku wydawało mi się to zabawne i przyjemne, ale później działo się to wbrew mojej woli. Bałam się. Wyprowadziłam się w inne miejse, ale nikt nigdy z rodziny się o tym nie dowiedział, nie chciałam żeby ci, którzy mi to robili ponosili tego konsekwencje. Moja mama do dzisiaj robi mi wyrzuty, że zadłużyła się przeze mnie, że ma kredyt hipoteczny bo to dla mnie się wyprowadziła, żebym miała lepsze warunki przy uczęszczaniu do szkoły. Gdybym miała mieszkać tam, gdzie mieszkałam chyba bym się zabiła. Nie czułam się bezpiecznie w tamtym domu. Obecnie jest mi lepiej. Nie mam żalu do tych osób, mam pretensje do siebie że d tego dopuściłam i że przez pewien czas wydawało mi się to fajne. Czuję po części obrzydzenie do siebie.
    Lubię się użalać, mówić jak mi to źle itd. Ludzie zawsze mi powtarzają, że nie mam prawa do tego, że inni mają gorzej, są kalekami a ja jestem zdrowa. Dlatego zawsze jak mówię o sobie o problemach to mam od razu wyrzuty do siebie. Ale ja uważam że nie jest ze mną wporządku. Nie czuję się zdrowa. Mam depresję, wiem to. Tylko jak mówię, że ją mam to nikt mi w to nie wierzy. Bo jak ktoś się uśmiechnie, albo ma dobry humor w szkole to od razu wyklucza się u niego depresję. Ale ja wracam do domu, siadam i myślę. Dużo płaczę, naprawdę nienawidzę swojego charakteru, swojego życia. W gimnazjum byłam bardzo prześladowana. Ludzie mnie gnębili jawnie na lekcjach a nauczyciele nie reagowali. Do dzisiaj się dziwię jak przeżyła tamte lata. W liceum jest lepiej. Jestem już w klasie maturalnej. Miałam marzenie, duże marzenie ale nie wierzę w siebie, że dam radę. Moja mama zawsze porównywała mnie do innych, to mi pozostało. Porównuję się do innych i czuję się gorsza. Człowiek brzydki według moich znajomych jak dla mnie jest piękny, ja uważam że ja jestem od niego brzydsza. Z kolei jak ktoś mówi mi że ja jestem ładna, to mi wydaje się że robi sobie ze mnie żarty. Czasami mam przebłyski że zobaczę w sobie coś pozytywnego, ale to mija. Mam bardzo ładną przyjaciółkę, jeszcze nigdy nikt, kiedy stałam obok niej, zamiast na nią sporzał na mnie. Nigdy.
    Najgorsze jednak jest to, że nie potrafię się z niczego cieszyć. Naprawdę chciałabym chociaż raz, jeden jedyny raz widzieć życie w kolorach a ja nie potrafię. Nie umiem.
    Próbowałam narkotyków. Amfetaminy, trawki. Zielsko nie było jakieś dla mnie fascynujące, wolałam amfetaminę. Wtedy życie wydawało mi się piękne. Bardzo chciałabym jeszcze i jeszcze. Odpłynąć, popaść w niebyt albo zwariować. Kompletnie zwariować, krzyczeć, biegać, wyrywać włosy, przeklinać robić sobie krzywdę. To siedzi we mnie tak głęboko i boję się stracić kontrolę. Czasami jak jadę samochodem mam ochotę puścić muzykę na cały regulator, zacisnąć zęby, rozpędzić się do 200 km/h i rozbić się, zabić. Mam wizję, że wiję się w agonii, jestem cała we krwii. Lubię zadawać sobie ból, to jednak jest fajne, ból fizyczny jest lepszy od psychicznego. Czasami mam chęć drapać się do krwii. To taka moja mroczna strona. W głebi czuję jednak że usycham. To co się we mnie dzieje określę jednym słowem – ZAPADAM SIĘ.
    W przeciągu pół rou zauważyłam fizyczne zmiany w moim życiu. Nie mam apetytu, czasami nie jem dwa dni. Nie mogę zasnąć, budzę się całą noc. Śnią mi się smutne rzeczy i dziwne. Kiedyś śniła mi się moja mama pocięta na kawałki i schowana do zamrażarki.
    To byłoby na tyle. Mimo wszystko chciałabym być normalna i czuć się dobrze. Boję się iść do specjalisty, bo jak powiem komuś że chcę iść ( z resztą już kiedyś tak powiedziałam ) to usłyszę znowu słowa ” Czy ty nie przesadzasz?”
    Dlatego pytam, czy ja nie przesadzam?

    • wiola pisze:

      Witaj,
      nie wiem czy to przeczytasz ale uwazam ze jesli jeszcze nie poszlas to powinnas pojsc do psychologa, terapeuty i wyrzucic z siebie wszystko.
      Nie nie przesadzasz, jako osoba wykorzystywana w wieku 8 lat gdy bylas jeszcze dzieckiem nieswidomym na poczatku zla jakie cie spotkalo, masz pelne prawo tak sie czuc, twoje zachowanie, wszystkie problemy wynikaja nie z twojego zlego charakteru ale z tego co cie spotkalo w zyciu. I NIE OBWINIAJ sie o to ze bylas molestowana to sprawca jest winien ty mialas tylko 8-9 lat, nie zdawalas sobie sprawy nawet ze jest to zle na poczatku, to calkowicie normalne. Ale czesto ofiary czuja sie winne same a to oprawcy tak straszliwych zbrodni sa winni. Jesli nie masz wsparcia we wlasnej mamie to poszukaj go wsrod przyjaciol oni tez ci pomoga. Ale idz do specjalisty poszukaj takiego ktory pracuje z ofiarami pedofili.
      Trzymam kciuki, napewno sobie poradzisz poszukaj pomocy, cale zycie przed toba.

  • Ktos pisze:

    nie ma sensu pisac do niektorych ludzi bo co do czego przyjdzie to tylko obrazaja bez powodu , wiec nie rozumiem.

  • Myself pisze:

    dasz komuś ręke to wezmie całą dłoń

  • :) pisze:

    ale sa moze tez gdzies spoko osoby , nie mam pojęcia :)

  • Asdfgh pisze:

    Pisałem już kilka razy, ale nikt od początku do końca nie czyta to nie zaszkodzi napisać ponownie. Jeśli ktoś szuka wsparcia, pomocy w wyleczeniu się to zapraszam do rozmowy. Wiem jak wyleczyć zaburzenia psychiczne, bo sam takie miałem. Za nic nie biorę pieniędzy – chcę tylko pomóc. Moje gg: 47721424

  • A. pisze:

    Wiesz, nie wiem czy chcę tak otwarcie rozmawiać o WSZYSTKIM. Po prostu pytam czy według Was, obiektywnych czytelników mam tą depresję czy tylko tak mi się wydaje.

  • Shadow pisze:

    masz zdecydowanie jednakże samo branie leków nie rozwiązuje sytuacji według mnie.

  • A. pisze:

    Wiem, myślę żeby iść na jakąś terapię.

  • Shadow pisze:

    chodzi o cos innego jeszcze ,za dużo by pisać tu o tym, pozdrawiam

  • Hubert pisze:

    witam mam depresje jednobiegunową straciłem w zyciu kogos waznego nie moglem sie z tym pogodzic przestalem rozmawiac z ludzmi nie cychodzic z domu mam 21 lat i czuje ze nie mam oprzyszlosci budzie sie codziennie i wiem ze to ten sam dzien co wczoraj boje sie wlasnego cienia chce sie zabic a za razem boje sie nawet smierci, leczylem sie u specjalistów w szwecji brałem leki atarax oraz setraline czeste duszenie w nocy nie pozwalało mi zasnac , odstawilem leki bo wcale nei dzialaly a dawaly mi poczucie wiekszej odwagi na wszystko wiec probowalem sie powiesic ale zostalem urtowany rpzez sąsiada odstawilem leki i wiecej nie poszedłem do psychologa. nadal ejstem sam jedyny moj kontakt z ludzmi to gg … rozmawiam z 3 osobami od roku czasem sie nie odzywaja po dwa tygodnie czesto pilem i to duzo … jestem sam jak palec… wyleczylem ją na troche ale niestety wróciła , pozdrawiam i nie polecam leków na depresje ani domowych sposobów wiecie o co chodzi. w razie puytan podaje gg 9050800 walić smialo zawsze jestem

1 2

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>