jak walczyć z depresją

Test na depresje – gdzie go wykonać?

W Internecie jest dostępnych wiele testów na depresję. Zanim przejdę do listy polecanych testów, najpierw kilka ważnych informacji na ten temat.

Test nie daje ostatecznej oceny, czy masz depresję! Takiej oceny może udzielić profesjonalista, a nie prosty test. Dlaczego jednak takie testy mają sens? Przede wszystkim pomagają ocenić nasz stan. Czasem może nas dopaść po prostu chandra wynikająca np. z chwilowych problemów, czy nadejścia jesieni i zimy (mniej słońca). Takie testy pozwalają nam obiektywniej ocenić własny stan. Testy można wykonać co jakiś czas i porównać wyniki.

 

Co zrobić z wynikami testów?

Jeśli wskazują na możliwą depresję i czujemy długotrwałe przygnębienie i kiepski nastrój, warto udać się po profesjonalną pomoc. Być może potrzebujemy kogoś, by porozmawiać o naszych problemach i zwykłe wizyty u psychologa pomogą. W cięższych przypadkach pomoże psychoterapeuta i regularne wizyty. Na pewno negatywny wynik wskazuje, że coś jest nie tak w naszym życiu. Być może jest to spowodowane depresją lub innymi okolicznościami (problemy z pracą, w rodzinie). Warto to przeanalizować i podjąć odpowiednie kroki!

Poniżej prezentujemy kilka testów, które polecane są przez profesjonalistów i używane są już od lat.

 

Test na depresje Becka

Jest to test opracowany już w roku 1961 przez amerykańskiego psychiatrę Aarona Temkina Becka. Składa się z 21 pytań, w odpowiedzi na które opisujemy nasz stan. Test zwany jest inaczej Skalą Depresji Becka – Beck Depression Inventory (BDI). Dzięki niemu samodzielnie możemy ocenić całkiem precyzyjnie nasze objawy. Test jest jednym z najpopularniejszych i sam fakt, że stosowany jest przez tak wiele lat świadczy o jego jakości.

Test można znaleźć pod adresem: http://www.cpp.info.pl/index.php?go=beck1

 

Pozostałe testy na depresje, które mogą pomóc:

https://wemenders.com/pl/czy-to-depresja.aspx – tak naprawdę dwa testy, jeden dla osób chcących sprawdzić, czy to może być depresja, drugi zaś dla bliskich osób (pomocny szczególnie gdy chory nie chce rozmawiać o swoich problemach).

http://pastylka.pl/testy/9,0,test-na-depresjeTest Oceny Depresji Yesavage’a (GDS) oceniając swoje samopoczucie w ciągu ostatnich dwóch tygodni.

http://www.poradnikzdrowie.pl/sprawdz-sie/testy/czy-masz-depresje/ - jeszcze jeden test wart uwagi.

 

Ile testów wykonać?

Nie chodzi o ilość, a o jakość. Sam test Becka jest całkiem wystarczający. Jeśli po dłuższej przerwie uzyskujemy podobne wyniki wskazujące na możliwą depresję, to jest to znak, że nasz stan utrzymuje się cały czas na złym poziomie i warto coś z tym zrobić. Jeśli dopiero co zauważyliśmy u siebie oznaki depresji, to możemy mylić je z obniżonym nastrojem (zdarza się to przykładowo jesienią i zimą). Warto wtedy wykonać test kilkukrotnie w odstępie kilku tygodni. Jeśli wyniki będą wskazywać cały czas na depresję, wtedy jest czas, by udać się do specjalisty po pomoc!

 

Skąd możesz wiedzieć, że testy są wiarygodne?

Każdy przypadek chorego na depresję jest unikalny. Jest jednak wiele wspólnych cech, które są charakterystyczne dla osób cierpiących na depresję. Na ich podstawie zostały opracowane testy. Dają one końcową ocenę, która wskazuje na prawdopodobieństwo wystąpienia choroby. Docelowo stwierdzić może to lekarz. Jednak wiele osób nie jest pewnych, czy są chorzy czy może cierpią na chwilowe zaburzenie nastroju. Testy właśnie po to służą, by lepiej móc ocenić swój stan. Ponownie jednak trzeba zaznaczyć, że ostateczny werdykt może wydać lekarz specjalista, a nie test.

72 Responses to “Test na depresje – gdzie go wykonać?”

  • Oliwia pisze:

    Zrobiłam trzy testy; pierwszy (test Becka), trzeci i czwarty. z każdego wynika, że mam depresję.

  • monnia pisze:

    Mnie z 8ecka wyszlo 31 pkt:-(

  • julita pisze:

    3 testy- depresja… 30 pkt Becka

  • mm pisze:

    Mam 47 pkt i wg testu ciężką depresję. Kilka innych testów to potwierdza. Trochę jestem zdziwiona bo był okres w moim życiu (okres szkoły średniej),że było ze mną nieporównywalnie gorzej niż obecnie, wtedy to pewnie skali by zabrakło ;) . Wniosek z tego taki, że nawet z ciężką depresją da się żyć a człowiek zniesie wiele.

  • tf pisze:

    17 pkt. u Becka… Pieprzę tę swoją depresję i tak nic mi nie pomoże… Wy macie więcej punktów: desperaci xD

  • ww pisze:

    wszystkie testy wskazują na to samo, depresja, głęboka depresja, test Becka 31pkt.. chociaż mam wrażenie, że nadal mogę śmiać się i cieszyć się z życia jak jestem z przyjaciółmi, ale stan przygnębienia trwa już ponad trzy miesiące.. mam nadzieję, że to minie chociaż jak na razie jest beznadziejnie :) ale pamiętam jak kiedyś byłam szczęśliwa i to mi dodaje siły, chociaż i tak mi się nic nie chce i jestem ostatnio meeega rozdrażniona ;)

  • radosny pisze:

    Gratulacje! Mnie wyszły 24 punkty. Śmiać się, czy płakać. Najciekawsze, że na zewnątrz nikt się nie łapie, że człowiek w głębi duszy grzęźnie w mrocznym bagnie smutku…

  • marco pisze:

    psychiatrzy i psychologowie to po prostu kupa szarlatanów (psychiatrzy może mniej, ale psychologowie to po prostu hochsztapler na hochsztaplerze) – sami ze sobą nie mogą się dogadać co do terapii! Zobaczcie ile jest sprzecznych nawzajem ze sobą teorii (samo to wystarczy, by zdyskwalifikować psychologię jako naukę)

  • krk000 pisze:

    Wyszło mi 46pkt… to co się ze mną dzieje od 3 miesięcy jest nie do wytrzymania…
    potrafię iść ulicą i zacząć płakać, a jak już zacznę, to nie mogę przestać.
    Widzę wyraźniej wszystkie swoje przeszłe błędy, nie widzę za to nic pozytywnego. Boję się, że już nic dobrego mnie nie czeka… nie mogę normalnie funkcjonować.
    Razem z moim związkiem umarł cały sens mojego życia.

    • pioter pisze:

      mam to samo i w wieku 43 lat nie widze sensu dalszego zycia , mysle ze jeszcze troszke dam rade a potem to zakoncze

    • Asia pisze:

      czuję się dokładnie tak samo.. najgorsze, najbardziej niepojęte jest dla mnie to, że jako mama fantastycznej dziewczynki kompletnie nie potrafię cieszyć się Jej obecnością i miłością do Niej. Wiele osób, które mniej lub bardziej orientują się, w jakim stanie się obecnie znajduję, często komentowało moje spadki nastroju słowami „no prawdziwych problemów to Ty nie masz”. Otóż racja, nie mam, moim jedynym problemem jest depresja, która pomału zżera mnie od środka jak rak i pozbawia zdolności logicznego myślenia.

      • edyta pisze:

        witam, ja już 5 lat żyje w depresji, sama już nie wiem co jest fikcją a co prawdą. morze łez wylałam, ucierpiałam się a za dobry 10-cio piętrowy budynek, za wszystkich tam mieszkających ludzi- taka skala porównania moich przeżyć…..nie wiem kim jestem, co lubie, jakie mam marzenia, bo ich nie mam, nie znam tego uczucia. nic nie wiem.zdrowia wam wszystkim życze i świętego spokoju.

    • Karolina pisze:

      Mi wyszlo 40 puktow i mam tak samo od pewnego czasu kiedy stracilam wszystko i przeszlam 2 zalamania nerwowe nie umiem cieszyc sie zyciem jak dawniej … Nienawidze ludzi … Czesto placze nocami i sama nie wiem co dalej robic nie raz myslalam o smierci i probowalam wiele razy ale pare razy mi sie nie udalo ….. Skonczyc ze soba nie powiem o tym rodzica bo sie poprostu ich boje a oni i tak beda obojentni na to co mowie …. POMOCY!!!

  • Angela pisze:

    mam zaledwie 18 lat a 46 punktów..to już nie chodzi o miłosne rozterki,ale o całe moje życie,czuje ze nic mnie nie czeka,że sobie nie poradzę. Straciłam wszystko co było we mnie najpiękniejsze. Nie wyobrażam sobie mojej przyszłości.

  • Natka pisze:

    Z testu Becka wyszło mi 54 pkt. Faktycznie, z każdym dniem jest coraz gorzej i gorzej.

  • Zdziwiony pisze:

    A ja po Becku mam 50pkt. I czuje każdy ten punkt.
    Jakoś będzie…

  • joaska pisze:

    50 i o dalej?

  • magda pisze:

    UWAGA!
    Wynik to : 41 punktów.
    Jesteś w depresji. Twój stan wymaga spotkania się z psychiatrą. Konieczne jest rozpoczęcie farmakoterapii. Twój stan jest dla Ciebie istotnym zagrożeniem.

  • tomek pisze:

    31 pkt u Becka… mam 18lat, ciągłe obsesje, natrętne myśli, brak wartości w stosunku do siebie, ciągłe zmęczenie… nie wiem co dalej robić

  • arek pisze:

    mam 12 lat, i juz 31 punktow z testu… czuje ze nikt mnie nie docenia, rodzice krzycza na mnie caly czas, ucieklem kilka razy… nie wiem jak z tym zyc

  • Wojtek pisze:

    Jak to wszystko czytam to mi się jeszcze bardziej odechciewa.
    Wyniki testów zdają się wszystkim mówić to samo. Od razu konieczne farmaceutyki :(
    Nie sądzę by to była dobra doga. Testy poprostu dają jednakowy tekścik pod publiczkę, bo ten kto go rozwiązuje najczęściej oczekuje, że ktoś lub coś potwierdzi jego odczucia depresji. Dzięki temu czytamy dalej artykuły, oglądamy dołączone do nich reklamy i biznes się kręci.
    Ja się borykam z totalnym przygnębieniem i zniechęceniem już dobre 10 lat, a może to od tylu lat to zauważam…
    Przestały mnie cieszyć nawet rzeczy (mam na myśli głównie moje hobby skądinąd polegające na kontakcie z ludźmi i pozornie wykluczające samotność), co do których podejrzewałem, że tyko to mi zostanie na resztę życia. Poznałem jednak w międzyczasie kobietę, pobraliśmy się i byłem te parę chwil szczęśliwym człowiekiem :) Warto było!!! Mój związek po 5 latach jednak niedługo już legnie w gruzach przez moje powracające niestety zniechęcenie i szukanie zacisznego spokoju :( Chyba żona mnie nie rozumie i odbiera to jako brak zainteresowania nią, a jest to ostatnia „rzecz” dając mi kopa by brać się za siebie i mimo normalnych przeciwności życia codziennego przeć do przodu. Czy znajdę taki napęd jak będę już sam…
    Im więcej czytam tym bardziej wątpię w możliwość pomocy ze strony „fachowców”.
    Farmaceutyki owszem pomagają. Kiedyś byłem u lekarza i przepisał mi coś na stany depresyjne. Nawet pomogło, ale świat stał się nijaki „czarnobiały”. To już wolę moje odcienie szarości i czerni i innymi ponurymi kolorkami wraz z towarzyszącym im smutkiem. Lepiej czuć smutek i przygnębienie niż nic.
    Myśli samobójcze oczywiście też się pojawiają, ale uważam, że to zbyt łatwe wyjście. Nie tędy droga. Drażnią mnie tylko i skutecznie je spycham w niebyt.
    Mam stałą pracę, brak problemów ze znalezieniem innej w moim zawodzie, wspaniałą żonę i niezłą sytuację materialną. Uważam się za szczęśliwego człowieka. Nie rozumiem więc skąd takie zniechęcenie i przygnębienie u mnie :(

    Nie martwcie się więc jak macie marne samopoczucie od miesiąca czy „aż trzech!”.
    To dopiero chwilowe. Trzeba starać się znaleźć coś optymistycznego i trzymać się tych małych rzeczy i szukać kolejnych, aż ich ilość pozwoli jakoś funkcjonować wśród raf smutku i przygnębienia. Lepsze i większe same na nas kiedyś wpadną i znów świat nabierze kolorów :)
    Nie dajcie się depresji. W końcu depresja jak samo imię wskazuje to kobieta, więc pewnie sama czuje się biedna i samotna bo wszyscy jej unikamy ;) Może trzeba ją przytulić, dać ciepłej herbatki z cytrynką, a i ona się uśmiechnie ;)
    Pewnie na starość będzie to jedyna „osoba” stale i wiernie trwająca przy mnie i może się czasem nawet da skusić na niewielki choć uśmiech ;)

  • edi pisze:

    tooo bzdura,ludzie!!! jak sie ma depresje to się z domu nie wychodzi,nie je sie,nawet nie chcę się człowiekowi uczesac ,ani pomalowac ,totalne zaniedbanie siebie!

    • ktoś nikt nie ważane pisze:

      To czyli mam depresje… nie wychodze z domu tylko jedynie do szkoły. Zrezygnowałam z zajęć. W weekend prawie cały czas leże i słucham muzyki. Po 100 razy jednej i tej samej. Dziś sie śmiałam przez łzy. Czuje że jestem z tym sama. Usunełam aska, fb zgłosze dp usunięcia a gg zostawie tylko nie bede tam wchodzić.

  • Ania pisze:

    Mam 12 lat. I depresje od jakichś 2 miesięcy. Punktów w scali debresji becka 51 :) masakra.

  • Pekitka pisze:

    Mam 13 prawie 14 lat.W danych testach objawy mam od roku.51 pkt. W teście Becka.Chciałabym pójść do lekarza, ale boję się powiedzieć rodzicom…Czy ja dobrze postępuje?

  • aloneforever pisze:

    Wyszło mi 27pkt, jestem w depresji.
    Wlasnie skonczylam 18 lat, nie widze sensu zycia,czuje sie okropnie

  • axx pisze:

    wyszło mi 27 pkt depresja? czuję sie źle ale nie jestem pewna czy to depresja… w przeszłości przeżyłam traumę? spowodowaną zmianą miejsca zamieszkania teraz wyszłam za mąż i znów sie przeprowadziłam i czuję się podobnie jak wtedy mimo iż wtedy miałam powód do smutku a teraz nie… po prostu mi bardzo źle tak bez powodu… może to tylko moja podświadomość błędnie przywołała do podobnego wydarzenia podobne odczucia? dodam, że nie pracuje i boje się znaleść/iść do pracy nie wiem czemu….

  • Ania pisze:

    Mi wyszło 24 pkt. :( a jestem bardzo młoda )

  • leon pisze:

    Mam 48 lat i 54

  • maria pisze:

    MWitam. Jak sobie dobrze przypomne to pierwsze niecheci i braki zainteresowania swiatem pojawily sie jak mialam jakies 5,6 lat… ale przeciez bylam dieckiem itd. Poza tym trwaly dziwn, dwa i zycie wracalo do normy. Dwa lata temu wyprowadzilam sie od rodzocowi na poczatlu nylo wspaniale. Wiadomo jak to miec wlasne M i „miec spokoj od starych”. Mieszkalam z kolega i chlopakiem ( teraz eks) i mimo ze mialam duzo wolnego czasu to jakos mi to nie przeszkadzalo. Raczej cieszylam sie ze moge dluzej pplezec w lozzeczku te kilka dni w miesiacu. Pozniej rozstalam sie z chlopakiem, nie przezylam tego specjalnie bolesnie…chociaz w trakcie zwiazku bylam czesto przygnebiona to myslalam ze dlatego ze mnie bil jak sie napil albo w ogole nie zauwalam calymi dniami… w koncu powiedzialam sovie doac – i zerwalam. Dalej cieszylam sie zyciem tylko ze w ppjedynke. Studia zapelnily czas i jakps lecialo. Kilka mieaiecy pozniej poznalam mojego obecnwgo. Rozumielismy sie bez slow. To nie milosc tylko bratnia dusza – przyjaciel i kochanek w jednym ciele. Bylo naprawde dobrze ale tylko przez pol roku. Od roki czasu cos sie psije. On jak znajdzie prace to na chwile ja mam momemtami dosc utrzymywania go i calego mieszkania, pomagania jego kolegom ( serce mi sie kraje jak widze gdzie nie maja przenocowac albo czego zjesc) ale cheilami naprawde mnie to wyczerpuje bo jestem tylko kobieta zarabiajaca srednio 2500 z czego splata za auto, paliwo, jedzenie, pies, kot, dobrze ze chociaz rpdzice mi pomagaja w oplaceniu mieszkanoa…i starcza na styk ale chcoalabym ruszyc do przodu a nie stac w miejscu. Jakis slub, dziecko… ale skad na to poeniadze ?? Mam kilka pomyslow ale zwro w realozacji. Wracajac do tematu. W kwietniu sie rozstalismy, zaczelam cpac i pic na potege bo wtedy nie myslalam o nim… jednak po 3 miesiacach sie zjawil, przerazil moim stanem i mnie wyciagnal z tego syfu. Bylo ciezko, naprawde ciezko ale dzieki temu ze byl przy mnie dalismy rade. Wtwdy tez zwolnil sie dla mnie z pracy zeby przy mnie siedziec dniami i nocami bo balam sie zostac sama w domu, w dzien, w nocy- niewazne. Balam sie klasc spac ze mnie ktos podglada i zabije , balam sie wstawac bo bede sie okropnie czula, balam sie wychodzic z domu bo ludzie na mnie dziwnie sie patrza, nie chcialo mi sie jezdzic do rodzicow ani siostry w ciazy zeby pomoc( nawet nie chcialo mi sie do nich zadzwonic ani napisac), do pracy chodzilam bo za cos zyc trzeba ale zaepbki spadly bo spadla prowizja. Mojemu nie pozqolilam znalezc pracy bo nie chcialam zostawac sama w domu. A nie daj Boze jak chcial wyjsc gdzies – jechac do mamy lub cos zalatwic to rzucalam mebli, szklankami i ogolnie wszystkim co bylo pod reka. Jego pobilam kilka razy bo mnie wtedy ignorowal a ja sie jeszcze bardziej denerwowalam i takie kolo. W koncu stwierdzilam ze pojde do psychiatry dostalam poleconego pd znajomego lekarza. Bez czekania, bez kolejek, bez stresu co o mnie pomysli jak powiem ze bralam. Dostalam rispolit ale jak przeczytalan Mojemu skutki uvoczne ze na poczatlu bedzie jeszcze gorzej dopiero po pewnym czasie soe polepszy zdecydowalam sie sama ” usppkoic” niz tabletkami. I mysle ze dobrze bo gdybym je wykupila to bym wszystkie je wziela ktoregos gorszego dnia i popila wodka bo nieraz dla mnie to bylo najlepsze wyjscie. Tak sie usppkoilam ze popadlam w depresje. Tak jak wspominalam miewalam takie stany ale od roku to non-stop. Owszem sa lepsze dni kiedy wyjde naqwt z psem na spacwr ale to jest srednio raz na tydzien i to jak dobrze pojdzie i jakims cudm wstane wczesniej niz o 18. Pracuje na moce ide spac o 3, czasami 4 i najpierw nie moge zasmac a jak juz po godzinie usne to spie 12 godzin, nikt i nic mnie nie jest w stanie obudzic, zadne budziki, wlaczania telewizora, dzwonki do drzwi a kiedys budzilo prawie wszystko. Budze sie nie wyspana, zniechwcona i zla ze kolejny dzien zmarnowany i kolejne kolo… eh. Cwiczylam kiedys na siloqbi. Czulam sie szczesliwa, chcialam startowac w zawodach fitness. I znowu to samo. Wszystlo poszlo sie jeb*c bo nie mam sily zrobic treningu a kiedys to bylo moje zycie. Ze studiow mnie wyrzucilo bo noe donioslam indeksu z wpisami, z reszta nie mialam sily jezdzic na zajecia… przyjaciol nie man, bo Ci ktorych mialam u rodzicow nie maja niby jak przyjechac ani sie spotkac na miescie a nawet jak ja jeatem u rodzicow to nie moga z przeroznyh powodow( bie chca? Ja tak uwazam), z ludzmi z uczelni stracilam kontakt po tym jak znalam prace bo na impreze nie pojde bo w pracy jestem a oni w dzien nie widza raczej sensu albo nie chca. Kolezanli z pracy maja swoje zycie i mi sie juz nawet nie chve z nimi rozmawiac. W ogole oduczylam sie rozmawiac. Kiedys rpzmoqa dla mnie byla najwazniejsza a teraz… :( z facetem tez roznie bywa bo ma zal ze nie daje mu pracowac a ja po prpstu sie boje ze bede sama… i nikt nie widzi ze cos sie zlego dziejw. A jak widzi to i tak nic nie mowi ani nie robi… ppmocy!!??

  • takatamjahyhy pisze:

    hej, mi z każdego wyszła głęboka depresja, prawda jest taka, że ostatnio mam mocne problemy psychiczne i zdrowotne. nie wiem co mam teraz zrobić. może ktoś pomoże, czy iść do „specjalisty” czy to zignorować?

  • ktoś nikt nie ważane pisze:

    Hej man 14 lat mi wyszło 59 pisze, że mam depresje. Wszyscy z mojego otoczenia mi to mówią żebym sie niczym nie przejmowała, ale oni nic nie wiedzą jedyne troche powiedziałam mamie i więkoszość przyjaciółce, ale oni i tak niekumają, albo stały tekst jakie Ty możesz mieć problemy. Dobija mnie to wszystko. Raz już próbowałam popełnić samobójstwo, ale mnie powstrzyymalo. Nsjgorsze jest to że nikt mnie nie chce wysłuchać. A do psychologa nie chce iść.

    • ekhem pisze:

      Znam ten ból. Nic nie wiedzą.
      Jeśli chcesz żyć zgłoś się do pedagoga. Opinią rodziców się nie martw. Pomóż sobie.

      • ktoś nikt nie ważane pisze:

        dziękuje, ale to chyba za późno… nie daje rady może pójde ale sie boje, bo co jeśli oni stwierdzą, że jestem nie normalna i zadzwonią po mame? Sama nie wiem od początku roku chciałam już 2 razy sie zabić. Dziś drugi raz a jest dopiero 03.01.14r. Brak sił i jeszcze ta chora samotność nie dają mi nadzieji.
        Na rodzine nie moge liczyć. Oni mają mnie gdzieś. Z chęcią bym sie wyprowadziła, ale to kosztuje itp. Serio życie moje to pomyłka. Już nie mam siły udawać, że jest dobrze. Chciałabym żyć, ale jsk widać życie nie jest dla mnie. Wiem, że są gorsze sprawy czy coś, ale już nie mam siły dalej to brnąć czyli w tzw. życie. Jeszcze teraz moja najlepsza przyjaciółka dowiedziała sie, że raz sie pociełam, a gdy jej to chciałam wytłumaczyć ona powiedziała „spie***laj” i sue nie odzywa. Chodze z nią do klasy. Dziś chciałam wyskoczyć przez okno, ale w mojej szkple nie ma na korytarzu w oknach tych klamek co sie otwiera. Nie moge teraz wszyscy totalna wyjebka na mnie, bo przecież mam takie cudowne życie, że chce sie zabić. Nawet brat mnie olał. Może masz racje powinam iść do pedagoga w szkole,ale serio obawism sie tego, że odrazu zadzwonią po kogoś. Nie obchodzi mnie opinia tych (uczniów) jak by sie dowiedzieli. Bo to bym oewała, ale bardziej odrzucenia przez reszte koleżanek itp. Myślałam, że to minie, ale nie mija. Chce troche chociaż zapomnieć nie zapomne. Chce sie uśmiechnąć nie daje rady. To wszystko wydaje sie bzdurą, ale serio to jest chore. Za dużo sie wydarzyło. Pozdrawiam wszystkich i dzięki za rade. Może skorzystam jak coś to napisze. Sory jak coś za błędy

  • tome pisze:

    Dostałem 18 punktów nie każda odpowiedź odpowiada mojemu stanowi. Zostałem sam to pewnie depresja się wdziera

  • Paula pisze:

    Mam 45 punktów. Prawie 14 lat.
    Zgłosiłam się do pedagoga, a on mnie do psychologa. Tak, głupia ja. Jak mogę się wykręcić?
    Mama nie żyje od 10 lat, a tata nic nie wie. Jedyne co chcę to smierci, nic wuęcej.
    Jak mogę się wykręcić od psychologa, może ktoś wie?

  • Paula pisze:

    Wyszło 45 punktów. Mam 14 lat.
    Zgłosiłam się do psychologa, gdzie on mnie doosychologa. Wiem, ja głupia. Co oni mogą pomóc? Jak się wykręcić? Tylko chwila, a ja nie żyje… bardzo chcę tego. Chyba nie wyślą mnie do wajratkowa.
    Tata nic nie wie. Mama nie żyje od 10 lat.

  • Krystian pisze:

    Wyszło mi 22 punktów. Według testu mam depresje. Mam 15 lat.
    Od dwóch tygodni mam wrażenie, że ludzie dookoła mnie opuszczają. Coraz bardziej uważam, że jestem beznadziejny i niepotrzebny. Na codzień udaje uśmiechniętego ale zczynam mieć już dość tego udawania. Tak nprawdę cały czas odczuwam smutek i jestem przygnębiony. Wczoraj miałem myśli samobójcze. A dokładnie pomyślałem sb czy jakbym umarł czy komuś byłoby żal. Nie mam się komu wygadać a do skolnego pedagoga i mamy sie wstydzę iść.
    Nw dokładnie czy to jest depresja. Czytałem, że to może to być też chwilowe zaburzenie nastroju.
    Powiedzcie mi co mi jest…

    • ekhem pisze:

      Depresja. Pomóż sobie jak najszybciej dopuki jesteś jeszcze na fali ‚normalnego’ myślenia. Potem nie będziesz chciał niczego, zacznie się nie tylko ból psychiczny, ale i fizyczny (nie mówie o okaleczaniu). Samobójstwo to będzie twój cel. Nic innego nie będzie cię obchodzić. Zgłoś się jeśli stać cię na odwage do psychologa, mamy, koleżanki. Do kolegi nie bardzo,bo to kolega, wyśmieje. Chyba, że to dobry przyjaciel.

    • ktoś nikt nie ważane pisze:

      Rozumie Cie. Tyle tylko że ja to już tak mam od 2 lat. Nie zwlekaj z wizytą u psychologa lub z rozmową z kimś komu ufasz, bo później bedzie jeszcze gorzej. Jeśli masz dobre komtakty z mamą to sie nie wstyć tylko podejć i zapytaj „mamo możemy porozmawiać” opowiec jej co czujesz itp. Czasami zwykła rozmowa z kimś pomoże. Sory jeśli że „doradzam” ale sama nie wiem co robić…chce pomóc Ci bo na serio później jest jeszcze gorzej…

  • Natalia pisze:

    Ponad rok temu bylam strasznie przygnebiona, smutna, z nikim nie gadalam. Wolalam nie wstawac, nie chcialam nigdzie wychodzic. Przychodzilam tylko ze szkoly od razu zamykalam sie w swoim pokoju z nikim nie rozmawiajac. Na poczatku plakalam. Potem nie bylam juz w stanie. W mojej glowie dzialo sie cos okropnego. Nie moglam tego zniesc. Zamienialam bol psychiczny na bol fizyczny. Mialam mysli samobojcze. Wkoncu doszlo do proby samobojczej ale wykorzystalam odpowiednia okazje na basenie i nikt nic nie podejrzewal. Zalozylam facebooka o tematyce samookaleczania sie. Poznalam ludzi troche podobnych do mnie. Zylam swiatem w internecie. Inaczej nie dalo sie ze mna porozumiec. Wkoncu moja matka dowiedziala sie o moim samookleczaniu i sama wzielam sie w garsc i z tym skonczylam. Potem bylo caraz lepiej i lepiej. Wkoncu bylo juz dobrze. Przynajmniej tak myslalam. Ale po pewnym czasie to wszystko wrocilo. Tym razem sie nie okaleczam. Ale juz nie daje rady. Nie potrafie poprosic o pomoc nikogo..Znajomi mi nic nie daja..oni nie potrafia mi pomoc. Nie potrafie tez powiedziec komus jak jest naprawde. Udaje szczesliwa i wszyscy w to wierza. Ale naprawde chce z tego wyjsc. To mnie niszczy. Jestem dopiero w gimnazjum. Nie chce narazie tez mowic nic rodzicom. Nie wiem co mam zrobic. Czy jakby matka zapisala mnie do psychologa i bym wszystko mu opowiedziala dalej potoczylo by sie wszystko juz dla mojego dobra? Czy powiedzialby matce ze ze mna jest naprawde zle i trzeba zarac mnie do psychiatry? Boje sie..

    • panna nikt pisze:

      Powidedz o tym komuś komu ufasz, nie odciągaj tego, później będzie tylko gorzej. Sama sobie nie poradzisz z tym problem. Przeżywałam coś podobnego w Twoim wieku i nie szukałam pomocy, teraz mam 24 lata i jestem wrakiem człowieka. Mam za sobą próbę samobójczą i całkowity brak nadziei na przyszłość. Jeśli pozwolisz sobiena na zatopienie się w tym smutku to w końcu on Cię owykończony. Kiedyś wydawało mi się, że jeśli naprawdę się postaram to oswoję ten przeraźający i obezwładniający smutek i nauczę się z nim żyć, ale to nieprawda, tak się nie da funcjonowaćna dłuższą mete. On zawsze wygrywa. Kiedy wydawało mi się, że zwyciężyłam, pokonałam go raz na zawsze, że udało mi się znaleść sposób na to by żyć On wracał ze zdwojoną siłą i odbierał cały z trudem układany sens i obraz świata. Jeśli jeszcze masz siłę to walcz, krzycz o pomoc najgłośniej jak potrafisz i nie daj się. Niedaj sobie wmówić, że jesteś za młoda, że nic nie wiesz, walcz o swoje życie. Walcz o ŻYCIE, a nie ponurą egzystencje, która odbiera całą radość życia k powoli zabija.

      • Natalia pisze:

        Dziekuje za odpowiedz. Dodalo mi to troche otuchy, ale glupio sie czuje z tym, ze czlowiek, ktorego nie znam martwi sie o mnie bardziej niz ktokolwiek inny. Matka ma mnie w gdzies. Powiedzialam jej ostatnio pod wplywem emocji, ze sie zabije i ze mam wszystkiego dosc. W ogole sie tym nie przejela. Nie mam wsparcia nawet u niej… Ale teraz jest lepiej. Nie zrobilam nic od tamtego czasu. Od nikogo pomocy nie chcialam. Bylam kilka razy u pedagog w szkole, bo moja przyjaciolka skoczyla z 5 pietra. Przezyla. Nawet bedzie chodzic. Teraz wszystkiego zaluje i ma racje. Nie mam juz mysli samobojczych. Chce zyc, ale czasem nie mam zadnej checi nawet istniec. Mam czasem takie fale smutku. Jest beznadziejnie. Czasem sie okaleczam, choc tego nie chce, ale inaczej nie daje rady. Chce z tego wyjsc, ale nie chce pomocy od innych, od doroslych. Wole, zeby nikt z nich nie wiedzial. W sumie to i tak by nic nie zrobili, wiec to nawet nie ma sensu. Jestem bezradna.

  • weronika ;( pisze:

    Hej nie wiem czy to dalej ma sens. Od dwóch lat mam myśli samobójcze. Od 6-7 miesięcy sie nasiliły. Mam dużo problemów. Nie chce już na to patrzyć. Gdy skończyłam 10 lat staram sie aby było mi i moim blislim lepiej. Jednak nic to nie daje.. Gdy miałam 13 lat miałam cudownego chłopaka. Był o 3 lata starszy. Jednak okazał się debilem. Gdy znim zerwałam zaczął mi grozić itp. Wykańczał mnie psychicznie. Jeszcze moja mama nie bede ściemniać. Lubi sobie wypić. Już raz prawie wylądował w domu dziecka przez to. Tato nie żyje od 11 lat. Siostra robi co chce. Miałam przyjaciółke, ale zostawiła mnie i poszła do tych co nie mają problemów. Chce to zakończyć. Jednak boje sie ich zostawić samych. Kocham ich mimo tego co robią, ale mam dość. To co dzieje sie w domu i ogólnie z byłym chłopakiem przelewa sie na szkołe. Mam 14 lat. Nie mam z kim pogadać. Chciałsm iść do psychologa, ale na bliskich nie moge liczyć, a sama to sie boje. Chciałabym żeby to sie zmieniło wszystko, ale jak widać sie nie zmieni. Zresztą od nich tylko słysze jaka to ja jestem głupia itp. Mam jeszcze starsze rodzeńsrwo ale oni sie wyprowadzili. Do brata raz zadwoniłam i prosto sie zapytałam czy moge sie do niego przeprowadzić do do tej pory sie nie odezwał. Jestem z tym wszystkim sama. Najgorsze jest to że chce źyć ale brakuje mi już nadzieji. Wszystko mam zaplanowane… Nie chce tego planu wykonać, ale boje sie że nie wytrzymam. Troche tu opisałam swoją sytuacje. Prosze poradźcie coś. Za wszystko dziękuje.

  • Wojtek pisze:

    Czy ktoś z Was miał podobny problem? Od dawna mam problemy z jakby to nazwać, prawidłowym funkcjonowaniem. Zdiagnozowano u mnie stany depresyjne, ale zdarzają mi się też okresy przypominające manię, okresy wzmożonej energii i znów okresy depresyjne. Odwiedziłem kilku psychologów, każdy wystawił mi inną diagnozę. Jeden zaczął leczyć na depresję, ale niewiele z tego wynikało. Lekarz był jednak na tyle uczciwy, że w pewnym momencie przyznał się, że przestał sobie ze mną radzić. Skierował mnie do Poradni Psychologiczno-Psychiatrycznej Magdaleny Senderowskiej. Tam dopiero po kilkumiesięcznej obserwacji i serii różnych badań zdiagnozowano u mnie zaburzenie dwubiegunowe. Muszę przyznać, że po raz pierwszy od dawna poczułem, że z terapii coś wynika. Zacząłem odczuwać jakąkolwiek poprawę. Okazało się, że to, co inni lekarze brali za różne choroby, to są poszczególne fazy zaburzenia dwubiegunowego.

  • tonksworld pisze:

    1 test :
    UWAGA!

    Wynik to : 26 punktów.
    Jesteś w depresji. Twój stan wymaga spotkania się z psychiatrą. Konieczne jest rozpoczęcie farmakoterapii. Twój stan jest dla Ciebie istotnym zagrożeniem.

    2 test
    Test depresji Odpowiedź
    Cierpisz z powodu ciężkiej depresji. Intensywne, negatywne nastroje bywają niebezpieczne – poczucie braku nadziei i wszechogarniającego nieszczęścia może niekiedy wzbudzić impulsy samobójcze.

    Zapewne wydaje Ci się chwilami, że nie ma dla Ciebie nadziei. Tymczasem ta destrukcyjna myśl jest tylko objawem Twojej choroby, a nie faktem.

    Na szczęście prognozy skutecznego wyleczenia są doskonałe także i w takich przypadkach jak Twój. Osoby cierpiące na ciężką depresję niejednokrotnie szybko reagują na terapię. Konieczne jest podjęcie przez Ciebie leczenia u psychiatry i (lub) psychoterapeuty. Poszukaj odpowiedniego, kompetentnego specjalisty, któremu będziesz mógł zaufać.
    —————————————————————————————————–
    Mam 16 lat . Zaczynam nie dawać sobie ze sobą rady .

  • Olor pisze:

    Mnie wyszło 31pkt. Odpowiedzi troche cedzilem. Nie bardzo mogłem znalesc odpowiednich odpowiedzi. Jestem w okropnej rozsypce z tym ze tylko moja energia i optymizm utrzymuje mnie w jako takim stanie. Nie potrafię wyjaśnić jak to działa. Czyje sie jak przeterminowane opakowane mięsa.FOlia utrzymuje zgniliznę. Nie mam możliwości na specjalistę. całkowicie odseparowalem sie od ludzi. Czuje ze gasne.

    • smutna pisze:

      Mi tez wyszło 31 pkt. I sama nie wiem czy mnie cieszy taki wynik… Dobrze, że mam pracę i tu mogę być inną osobą, choć jestem bardzie drażliwa i szybciej sie irytuję. Tak, jak napisałeś ENERGIA I OPTYMIZM też mnie trzyma w jakiś ryzach, choć mam wrażenie, że te zaraz popękają, jakby były ze stuletnich nitek… Nic mnie nie cieszy a wręcz wkurza! Odseparowanie od ludzi przyszło bardzo łatwo i nawet nie chce mi się wysyłać odpowiedzi na sms’y znajomych. W zeszłym roku zaczęłam pisać książkę i od pół roku mnie przystopowało. Pomysły mam w głowie ale nie mam chęci przelać ich na papier. Nawet nie mam chęci włączyć komputera. Nie mogę jeść, nie mogę spać! I nie ukrywam, że tylko kilka rzeczy trzyma mnie z dala od skończenia ze wszystkim. Dobrze jest się uczepić tych jasnych drobinek i żyć tylko dla nich! I jedno ważne spostrzeżenie! Jeśli masz mamę, powiedz jej że coś z tobą jest nie tak, że masz depresję, że nie chce ci się żyć!!! Nie mogłabym jej tego zrobić i odebrać sobie życia. Mam tez cudowna córkę – i to bardziej mnie trzyma przy nędznych oparach życia!!! A najważniejsze – to, że jestem osobą wierzącą i nigdy się łatwo nie poddawałam! Próbuję znaleść sobie zajęcie, inne od pracy i może mi się uda! Właśnie nad tym pracuję – powiedziałam „A” to teraz muszę powiedzieć „B”, choć czuję opadanie z sił. Ale nadal walczę i nie poddam się! Tym bardziej, że umówiłam się na wizytę u psychiatry i liczę na jego pomoc!!!!!!!!!! I do tego będzie to dzień przed moimi 42 urodzinami… Oby miał dla mnie dobrą radę, bo nie chcę złapać doła.

  • itsme pisze:

    Wyszło mi 21pkt. :-( Mam 46lat, jestem facetem po niedawnym rozwodzie, pracuję, mam podobno wszystko czego do życia potrzeba, a jednak wiele razy myślałem o samobójstwie. Poczucie beznadziejności i niemożności ogarnia mnie każdego dnia. Uciekam w alkohol, a później staję na balkonie i zastanawiam się: skoczyć-nie skoczyć? Ech, nie chce mi się pisać…..

    • Ania pisze:

      Mam 42 lata mam 28pkt czuje się samotna tak wewnętrznie, nie umiem się cieszyć z życia z ludzi którzy są obok. Dlaczego? niska samoocena , niestabilna sytuacja finansowa, strach przed utratą pracy,mobbing…..a najtragiczniejsze a może najbardziej ironiczne jest to,że po mnie na zew. tego nie widać, zawsze uśmiechnięta dla innych…………..

  • Weronika pisze:

    Można też spróbować wykonać test na depresję Goldberga

  • nikola pisze:

    37…. – 15 lat.

  • beata pisze:

    Mój wynik to 27 mam 49 lat i nic mnie nie cieszy. Rano wstaje zmeczona z trudem ide do pracy. Ludzie mnie mecza i nienawidze ich. Myslę, ze najlepiej byłoby usnąc i juz sie nie obudzić. Nie ciesza mnie moje dzieci, meża z checia bym zabiła moja praca mnie meczy. Jak zyc dalej?

  • hi!,I really like your writing so so much! proportion we be in contact more approximately your post on AOL?
    I need a specialist in this house to resolve my problem. May be
    that is you! Looking forward to see you.

  • Ciekawe spojrzenie na historię, każdy winien przeczytać również zaznajomić się z przedmiotem.

    my web-site: mieszkania gliwice

  • Piekielnie interesujący wpis, zalecam wszystkim

    Here is my page: producent placów zabaw

  • Hey just wanted to give you a brief heads up and let
    you know a few of the pictures aren’t loading properly. I’m not sure why but
    I think its a linking issue. I’ve tried it in two
    different internet browsers and both show the same results.

    Review my web page; http://4go.biz/elitetest360262096

  • One of the most memorable films available on the site is ‚The China Cry’
    which tells the true story of Sung Neng Yee who was miraculously spared from death and survived
    a Chinese labor camp. Eyes Without a Face (1960) Director Georges Franju’s artistic horror film.

    Online free movies are still available to you if you choose the right websites to
    use.

  • Jeśli miałbym kogoś polecić to tylko

    Visit my blog: ocieplanie domu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>